Skandynawskie seriale na Netfilixie – komediodramaty

Kiedy zostaje wam trochę wolnego wieczoru, jak dom zaczyna powoli układać się do snu… za oknem zimno, bo mamy luty, który raz sypnie śniegiem, raz postraszy deszczem… polecam wtedy kocyk, poduszkę, kubek ulubionej gorącej herbaty i skandynawskie seriale na Netflix.

Na pierwszy rzut „Rodzina Plus”. Wraz z końcem roku 2021 pojawił się nowy, już 4 sezon tego dramatyczno-komediowego serialu

Serial opowiada o skomplikowanych relacjach patchworkowych rodzin. Czyli pary, Lisy i Partika oraz ich byłych partnerów, z którymi mają wspólne dzieci. Dzieci tym samym mają bonusową mamę i bonusowego tatę i ich życie pełne jest wielu nieprzewidywalnych historii. Czasem trudnych, czasem pozytywnych. Serial wypełniony jest również spotkaniami bonusowych rodziców z parą psychologów, z którymi prowadzoną dialogi pełne szwedzkiego humoru i dramatyzmu jednocześnie.

Bardzo oryginalną i przekorną postacią jest tutaj były mąż Listy, Martin, którego postępowanie w wielu problemowych sytuacjach śmieszy, a jednocześnie przeraża, jak można reagować w podobny sposób. Martin niejednokrotnie zachowuje się jak duże dziecko.

W czwartym sezonie serialu mamy 8 nowych odcinków, w których Lista i Patrik wychowują dwójkę wspólnych dzieci, w tym jedno z niepełnosprawnością oraz dzieci z poprzednich małżeństw. Problemy i emocje się piętrzą, widzimy dzieci na różnym etapie życia, od przedszkola do szkoły średniej i wchodzenia w dorosłość przez córkę Lisy i Martina.

Serial ogląda się bardzo dobrze, jest ciekawy, łatwo można się zaangażować i wciągnąć w jego oglądnie. Jeden odcinek ma 44 minuty, więc można go bez problemu wkomponować w wieczorny plan dnia 🙂

Drugi serial warty polecenia to też z gatunku komediodramat, szwedzki „Niespokojni ludzie”

Mini serial, bo mamy raptem 6 odcinków po około pół godziny, więc w dwa wieczory możemy obejrzeć całość.

Serial opowiada o spontanicznym skoku na bank podczas dni otwartych, kiedy bank opróżniony jest z gotówki… o 8 zakładnikach i o sprawcy, który nagle znika. Sprawę wyjaśnić próbują ojciec z synem, dwaj policjanci startujący się znaleźć brakujące elementy sprawy i rozwiązać zagadkę. Staje się o tyle ciężkie, że cały czas dzieją się nieoczekiwane sytuacje.

Ciekawa, lekko zagmatwana komedia, idealna na zimowy wieczór.

Trzecia propozycja to duński serial „Rita”, serial, który uwielbiam i polecam każdemu.

Wspominałam już o tym serialu, ale jest on na tyle ciekawy, że chciałbym o nim jeszcze przypomnieć. Mamy tutaj pięć sezonów po 8 odcinków około 40 minutowych.  Wierzę, że pojawi się jeszcze 6 sezon, ale z Danii nie przychodzą na razie żadne wieści w tej sprawie 🙂 Jak tylko coś dotrze do moich oczu i uszu, na pewno się z Wami tym podzielę.

„Rita” to serial o niezależnej, inteligentnej nauczycielce, którą kochają dzieci. Rita świetnie rozumie dzieci, gorzej radzi sobie jednak w kontaktach z dorosłymi. W serialu możemy zobaczyć od środka jak wyglądają duńskie szkoły, jak swobodnie kreowane i rozwijane są talenty uczniów, szczególnie w prywatnej szkole, którą później zakłada Rita.

Znajdziemy tutaj wiele zabawnych dialogów. Rita jest charyzmatyczną, a przy tym bardzo pozytywną postacią. Popełnia błędy, wychodzi z nich, by wpaść w kolejne tarapaty, ale jej życiową dewizą jest, żeby… chronić dzieci przed dorosłymi. Kiedy w życiu jej uczniów pojawiają się problemy – Rita zjawia się pierwsza, żeby im pomóc.

 

Będę trzymać rękę na pulsie i jak pojawi się coś nowego ze skandynawskich seriali z gatunku komediodramat – będę Was informować.

Trzymajcie się zdrowo i ciepło!

 

 

 

Szwedzkie książki dla pierwszoklasisty i nie tylko!

Trafiła ostatnio w moje ręce książka o bobrze. Zapytacie pewnie o jakim bobrze? O co chodzi?

Byłam z dziećmi na targach książek. Swoją drogą to nie lada wyzwanie z 3 latką i 7 latkiem, którzy baaaardzo lubią książki i kupiliby najlepiej wszystkie. Syn mój wypatrzył okładkę z bobrem obładowanym deskami, piłą i narzędziami stolarskimi. Nasz Kuba bardzo podziewa swojego ojca, który z drewna potrafi wykonać do domu i ogrodu wiele cudów! Dodam tylko, że mój mąż nie jest stolarzem.

Wracając do książki, mojego syna zaintrygował sam jej układ, kiedy ją przeglądnął zobaczył, że na końcu jest instrukcja jak można wykonać skrzynkę na narzędzia! Skrzynkę, która może pomieścić wiele jego dziecięcych skarbów i może odgrywać wiele ról!

Wieczorem przed snem wzięliśmy się za jej czytanie. Bóbr Kastor jest bardzo pomysłowy a zrazem sympatyczny. W swoim warsztacie ma wiele narzędzi, w tym stolarskie, które poznajemy w książce. Wyciąga wszystko po kolei z zakamarków i skrytek, żeby przygotować się do ważnego zadnia – skonstruuje skrzynkę na narzędzia, żeby już więcej nie musiał ich szukać po kątach i żeby narzędzia stolarskie miały zawsze swoje miejsce 🙂

Książka o Bobrze Kastorze, a dokładnie „Kastor majsterkuje” jest dziełem skandynawskiego autora i ilustratora Larsa Klintinga.

Polecam ja bardzo, bo spodobała się nawet naszej 3 latce, już wymyśliła przeznaczenie skrzynki, którą teraz tato musi koniecznie zbudować, będzie to skrzynka na jej małe laleczki, żeby mogła wszędzie z nimi chodzić 🙂

Bór Kastor bardzo spodobał się moim dzieciom, więc w Internecie zaczęłam poszukiwania czy występują też inne książki z tymże bohaterem, ku mojej wielkiej radości jest cała seria!

Kolejna książka która wpadła w moje ręce to „Kastor uprawia fasolkę”. Oczywiście wybór mój nie był przypadkowy, uwielbiam swój ogród w którym zobaczycie drewniane skrzynie pełne warzyw w okresie letnim oraz drewniane i metalowe konstrukcje na których pną się maliny, jeżyny a nawet kiwi 🙂 Ciekawe jak Kastor poradzi sobie w roli ogrodnika?

W książce znajdziemy cały opis, jak od ziarenka fasoli, które najpierw moczy w wodzie, przez posadzenie i obserwację całego procesu wzrastania rośliny bóbr Kastor wraz z swoim przyjacielem uprawnia fasolkę. Widzimy tu wszystkie etapy, od małej fasolki przez kwiaty, po zbiory fasolki na końcu. Widzimy tu jak cierpliwe, dzielnie i systematycznie Kastor dba i czeka na wzrost sowich roślinek. Książka jest wspaniale zilustrowana, w sposób praktyczny i jednocześnie pomysłowy opisuje uprawę małej fasolki. Jest to świetny początek i pretekst żeby z naszymi dziećmi też posadzić naszą wspólną roślinkę w przydomowym ogrodzie, a w okresie zimowym w doniczce na parapecie 🙂

Trzecia książka z tej serii jaka trafiła w nasze ręce to „Kastor naprawia rower”.

Jesteśmy fanami tej formy wypoczynku, bardzo wszyscy lubimy rowery, więc książki o ten tematyczne nie mogło jej zabraknąć na naszej dziecięcej półce. Kastor ze sowim przyjacielem Maciusiem wybierają się na piknik. No kto nie lubi takiej formy wypoczynku, rowery, uśmiechy, trochę jedzenia, mały kocyk i można jechać przed siebie. Tak też zrobiły dwa małe bobry. Nie zajechały jednak za daleko, bo Maciuś uszkodził jedno z kół, z którego powietrze całkiem uciekło… wrócili do domu z zapałem naprawiać zepsute kółko. Naprawa, wymiana dętki, klejenie jej i ponowne zakładanie jest opisane z humorem i bardzo dokładnie, w sam raz dla naszych małych majsterkowiczów i ciekawych świata dzieci.

Książki o Kastorze to przede wszystkim cudowne ilustracje szwedzkiego ilustratora i autora książek dla dzieci Larsa Klintinga, które przyciągają uwagę dzieci, a co za tym idzie wiele ich uczą.

U nas Kastor rządzi od kilku tygodni i nawet nasza 3 letnia Julianka nie przepuści zaśnięcia bez przeczytania jednej z książek o Kastorze. Zna je już praktycznie na pamiętać i z zachwytem w oczach uczestniczy w ich czytaniu nazywając już bezbłędnie narzędzia stolarskie, rzeczy potrzebne do sadzenie roślinek czy rzeczy które nam są potrzebne do naprawy roweru.

Teraz polujemy na jeszcze jedną książkę o Kastorze – „Kastor piecze”, która pod kątem zbliżających się Świąt i wypieków, które robimy z dziećmi będzie najlepsza na ten okres przedświąteczny 🙂

 

 

 

 

 

 

Świece, przytulność i skandynawskie wnętrze

Jesień rozpoczęła się na dobre, ta astronomiczna i ta kalendarzowa. Dni stają się coraz krótsze i zimniejsze… ale nie traćmy w sobie optymizmu i pogody ducha, pozwólmy sobie na drobne przyjemności, które pozwolą nam cieszyć się tym okresem 🙂

Jesienią więcej czasu spędzamy w domach, wykorzystujemy każdy promień słońca, dopóki nie schowa się za horyzontem, a później już w domu tworzymy tą przytulność, ciepło i jasność. Skandynawowie radzą sobie z tym wyśmienicie, a z pomocą idzie im duńskie Hygge.

Na pewno wielu z Was słyszało to słowo – Hygge, a czy zastanawialiście się co one ze sobą niesie?

W Polsce, termin ten stał się niezwykle popularny w 2016 roku, kiedy na półki księgarń trafiła książka „Hygge. Klucz do szczęścia” autorstwa Meika Wikinga. Główny jej przekaz to bądź Hygge, bądź szczęśliwy! Meik pisze o kluczu, drodze, przepisie w jaki sposób każdy można sprawić, żeby życie było szczęśliwsze, spokojniejsze, komfortowe i bezpieczniejsze. Duńczycy cieszą się z drobnostek, żyją wolniej i spędzają dużo czasu z bliskimi. Często ten czas spędzają na łonie natury, a gdy pogoda już tego nie umożliwia otaczają się ciepłem, przytulnością i szczęściem w swoich domach.

Nie zawsze jest to łatwe, dużo małych czy dużych spraw zaprząta nam myśli i czas… Możemy jedynie sobie pomóc, stwarzając wokół siebie środowisko, dzięki któremu będzie nam łatwiej przez nie przejść, o tym też między innymi mówi skandynawski optymizm.

Jak możemy odmienić nasze wnętrze, żeby uśmiech pojawiał się na naszej twarzy jak tylko będziemy przekraczać próg naszego domu?

Mam kilka propozycji, które możecie zastosować 🙂

1. Świece, w różnych kolorach!

W zależności od humoru, nastroju i upodobań, każdy jest inny, więc kolorystka świec u nas jest też ogromna. Znajdziecie je tutaj.

2. Lampiony!

Są ozdobą każdego domu. Wykonane najczęściej ze szkła i metalu, idealne do umieszczenia świecy filarowej/słupkowej lub nawet większego tealighta. Stworzą wokół nas ciepłą i przytulną atmosferę, a my będziemy mogli zatopić się w skandynawskim Hygge ? Pięknie prezentują się w każdym kącie domu. Znajdziecie je tutaj.

3. Jak świece to i świeczniki!

W skandynawskim stylu mamy dużo szkła oraz metalu, stąd świeczniki najczęściej wykonywane są właśnie z tych dwóch materiałów. Szkło i aluminium przeważa i możemy je dopasować do każdego wnętrza. Ja osobiście uwielbiam szkło. Dzięki szklanym świecznikom można we wnętrzu domu stworzyć lekkość, przytulność i nastrój. Ich dodatkowy atut – szklane świeczniki można ozdobić małymi kamieniami, szyszkami, kwiatami, które przywołują wspomnienia 🙂 Można je znaleźć tutaj.

 

4. Wazony!

Zgrabne, małe i delikatne, a także duże i majestatyczne. O kształcie stożkowym, kuli, walca. W każdym z nich pięknie będą się prezentować kwiaty, trawy i co tylko przyjdzie Wam do głowy. Takie kompozycje przywołują uśmiech i są ozdobą każdego wnętrza. Wazony w różnej odsłonie mamy tutaj.

Mały wazon stożkowy IB LAURSEN Vase - Ø 5

5. Zaprzacze, ciepło i aromat w jednym!

Zaparzacz do herbaty pozwoli cieszyć się doskonałym smakiem i aromatem każdej sypanej herbaty, od zielonej, przez owocowe do czarnej. A jak zaparzacz w stylu skandynawskim, to koniecznie szklany 🙂 Jesienią i zimą moc herbat cenimy sobie szczególnie! Polecam bardzo zaparzacz w kształcie imbryczka, który stworzyła duńska marka Ib Laursen. Cudownie się prezentuje i długo utrzymuje ciepło naszego rozgrzewającego trunku 🙂 Zaparzacze są u nas tutaj.

Mam nadzieję, że z moimi małymi wnętrzarskimi podpowiedziami przejdziecie jesień przyjemnie, przytulnie i z uśmiechem na twarzy. Czego Wam i sobie życzę 🙂

 

 

 

 

Metoda Montessori

Pedagogika Montessori i jej wiele zalet!

Wrzesień zaczął się dla wielu z Was wejściem w życie szkolne waszych dzieci. Szkół i sposobów nauczania jest bardzo wiele, temat jest mi o tyle bliski, że mam na pokładzie 7latka, który we wrześniu rozpoczął swoją przygodę z nauką.

Od roku wzdłuż i wszerz zgłębiałam temat szkół, sposobów nauczania, kadry, doświadczenia, zaplecza, misji szkoły. Temat dla mnie bardzo ważny, w końcu nasz 7 latek spędzi w szkole podstawowej 8 lat! Chciałam, żeby jego indywidualne potrzeby, zainteresowania i zdolności były w szkole wspierane… znalazłam wtedy szkołę, która kształci dzieci z uwzględnieniem założeń pedagogiki Marii Montessori. I to w moim mieście! To było to!

Z pedagogiką Montessori spotkałam się jak już nasz szkolniak był jeszcze w przedszkolu, w oparciu o nią przygotowałam mu pokój i aktywności, którymi się otaczał w tym okresie. Pisałam o tym tutaj. A co to dokładnie jest? Ta metoda Montessori?

Jest to system, który został stworzony przez żyjącą w latach 1870 – 1952 włoską lekarkę Marie Montessori. Przede wszystkim na pierwszym miejscu metoda ta stawia:

  • swobodny rozwój dzieci,
  • wspieranie wyjątkowości dziecka,
  • wzmocnienie zaufania wobec siebie,
  • przeciwstawia się systemowi tłumiącemu aktywność dzieci,
  • wspiera spontaniczność i twórczość dzieci,
  • umożliwia im wszechstronny rozwój fizyczny, duchowy, kulturowy i społeczny,
  • wychowuje z miłością, odpowiedzialnością, w duchu sprawiedliwości i dobroci,
  • przygotowuje dzieci do aktywnego i świadomego kształtowania współczesnego świata.

Na zdjęciu poniżej widzicie naszego syna w pierwszym uroczystym dniu rozpoczęcia jego nauki w szkole, jak widać radość nie opuszcza jego buzi 🙂

Szkoła Montessori
Szkoła Montessori

Wszystkie wyżej wymienione przeze mnie punkty dotyczące metody Montessori są niezwykle ważne. Pozwalają one przygotować nasze dzieci do życia i funkcjonowania w społeczeństwie, żeby mogły sobie poradzić w każdej sytuacji. Szkoła Montessori do której Kuba trafił zapewnia przygotowanie dzieci do świadomego i odpowiedzialnego życia, jednocześnie z poznawaniem różnorodności, bogatej historii oraz poznania i poszanowania tożsamości i języków. Po latach nauki w takiej szkole jej absolwent to człowiek samodzielny, kreatywny, o silnej osobowości, znający języki, umiejący znaleźć swoje miejsce we współczesnym społeczeństwie.

W metodzie Montessori „zakochałam” się od początku jak o niej usłyszałam, zgłębiałam temat z pomocą wielu blogów i ekspertów w tej tematyce.

Urządzając pokój synowi, a potem młodszej córce, która ma teraz 3 latka kierowałam się szczególnie radami Katarzyny Franczek-Sito z kukumag  Przeszukiwałam wtedy Internet, żeby Kuba miał pod rękę pomoce, aktywności, które będą w nim wzbudzać i pielęgnować jego indywidualność, żeby mógł się swobodnie i dobrze się rozwijać. Metoda Montessori łączy się wprost z moją fascynacją skandynawskim, pozytywnym podejściem do życia i sposobem na życie. Szkoły w duchu Montessori w Skandynawii są codziennością, zupełnie inaczej niż ma to miejsce w Polsce. Nie zawsze w związku z tym mamy w pobliżu szkołę, która zapewni nam edukację w duchu Montessori, ważne jest wtedy, żeby w domu zapewniać dziecku przestarzeń, która będzie sprzyjać jego rozwojowi. Jest bardzo dużo literatury z tematyki Montessori, polecam szczególnie ZROZUMIEĆ MONTESSORI. CZYLI MARIA MONTESSORI O WYCHOWANIU DZIECKA autorstwa Małgorzaty Miksza, jeżeli dopiero zaczynacie przygodę z tą metodą 🙂

Wpisem tym chciałam zapoczątkować cykl o metodzie Montessori, która przewija się u nas od kilku lat.

W kolejnym etapie opisze jak urządziliśmy pokój naszego szkolniaka i jak wygląda nauczanie w jego szkole. Serce rośnie jak dziecko trafia pod opiekę ludzi, którzy kochają swoją pracę i wierzą w jej przesłanie. Jak wiele mogą zrobić żeby ukształtować tych młodych ludzi, którzy potem wezmą odpowiedzialność za siebie, swoich bliźnich i środowisko. Tego sobie i Wam życzę 🙂

 

Duńskie Hygge i Lykke – sposób na szczęście!

Jakie słowa kojarzą Wam się z Danią? Jaki obraz pojawia się w Waszych głowach jak słyszycie Hygge, Lykke czy o duńskim fenomenie szczęścia?

Parę dobrych lat temu, jak nasz 7 latek był zaczynającym mówić dwulatkiem, wpadła w moje ręce książka ” Hygge. Duńska sztuka szczęścia” Marie Tourell Søderberg. Już wcześniej czytałam dużo o fenomenie Duńczyków, którzy w badaniach naukowych przeprowadzanych na terenie Europy, dotyczących szczęścia i zadowolenia z życia, plasowali się zawsze w pierwszej trójce, a najczęściej zajmowali pierwsze miejsce . I to właśnie Duńczyk, Meik Wiking, w 2013 roku założył w Kopenhadze pierwszy Instytut Badań nad Szczęściem na świecie. Zaintrygowało mnie to bardzo i intryguje do dnia dzisiejszego 🙂

Książka „Hygge. Duńska sztuka szczęścia” próbuje odpowiedzieć nam na pytanie co się kryje za terminem Hygge, w jakich obszarach życia występuje i jak go odczytują Duńczycy. Hygge jest sposobem na życie, podejściem do życia. Zwraca uwagę na chwile, które są dla nas najważniejsze, chwile szczęścia, przytulności, spokoju, które można odnaleźć w najzwyklejszych sytuacjach, tych codziennych i najdrobniejszych. Że warto cieszyć się z małych, dobrych chwil. Hygge jest obecne w życiu każdego, ale nie zawsze potrafimy je nazwać czy zrozumieć, Duńczycy mają to opanowane do perfekcji. Chwile z ulubioną książką, kawą, pod ciepłym kocem na kanapie, wieczorną porą na tarasie przy blasku świec, przy rodzinnej kolacji pełnej uśmiechów i gwaru dzieci… można by wyliczać w nieskończoność. Hygge to nasze drobne przyjemności, a także radości dzielone z rodziną, przyjaciółmi, najbliższymi osobami 🙂

Hygge. Duńska sztuka szczęścia – Marie Tourell Søderberg | Książka w Lubimyczytac.pl – Opinie, oceny, ceny

Jak już przeczytałam książkę Marie Tourell Søderberg od razu wpadła mi w ręce druga książka o Hygge, właśnie wspomnianego wcześniej Meik’a Wikinga – „Hygge. Klucz do szczęścia”. Obie pozycje miały swoją premierę w Polsce w 2016 roku. Meik pisze o kluczu, przepisie, wiele nam podpowiada w jaki sposób każdy można sprawić, żeby życie było szczęśliwsze, spokojniejsze, komfortowe i bezpieczniejsze. Duńczycy cieszą się z drobnostek, żyją wolniej i spędzają dużo czasu z bliskimi. Cieszą się z małych rzeczy. Jak często o tym zapominamy w pogoni za nowymi wyzwaniami? W pędzie życia? Jeszcze słowo klucz, Duńczycy żyją spokojniej, nie pędzą, nie biegną, mają czas na Fikę (czyli kawę w gronie współpracowników czy rodziny), nie spieszą się nigdy, cenią ten czas, który mają i który przeżywają tu i teraz. Jak dużo możemy się od nich nauczyć…

Hygge. Klucz do szczęścia – Meik Wiking | Książka w Lubimyczytac.pl – Opinie, oceny, ceny

Rok po premierze pierwszej książki Meik’a Wikinga pojawia się jego druga pozycja tego autora – „Lykke. Po prostu szczęście”. Gdzie Meik Wiking od środka pokazuje nam co tkwi w fenomenie szczęścia Duńczyków, dlaczego żyje im się tak dobrze. Jak funkcjonują na co dzień, i co ważne, jak Państwo wspiera ich w dążeniu do osiągania społecznych sukcesów i radości. Jak funkcjonują szkoły, przedszkola, jak wygląda ich dzień w pracy. Jak zachowują doskonałą równowagę między różnymi sferami życia.

Lykke. Po prostu szczęście – Meik Wiking | Książka w Lubimyczytac.pl – Opinie, oceny, ceny

Na czym skupiają się Duńczycy? Przygotowałam dla Was krótką ściągę:

Bycie razem czyli wspólnota, wspólne inicjatywy, pomysły, czynności. Wspólny obiad czy kolacja, gdy już wszyscy są w domu. Można usiąść, porozmawiać, każdy może opowiedzieć o swoim dniu i każdy jest wtedy ważny. Ważni są również przyjaciele, na których możemy polegać w potrzebie, sąsiad, sąsiadka, na którego możemy liczyć kiedy będziemy potrzebowali pomocy przy codziennych sprawach.
W oparciu o raport OECD, Better Life Index (Indeks lepszego życia) z 2016 roku w Danii aż 95.5 procent ludzi przekonanych jest, że w potrzebie mogą polegać na przyjaciołach. W Polsce procent ten wynosi 86,3 i zajmujemy pod tym względem 29 miejsce na świecie, Dania zaś zajmuje 3 miejsce, zaraz po Nowej Zelandii z wynikiem 98,6 procent i Islandii 95,7 procent. Wydawać by się mogło, że nie wypadamy najgorzej, ale trzeba jeszcze nad tym elementem trochę popracować ? Odświeżymy nasze stare kontakty, zadzwońmy częściej do przyjaciela, spotykajmy się częściej i pomagajmy sobie wzajemnie.

Pieniądze. Dochód i szczęście są ze sobą skorelowane. Ogólnie mówiąc, im kraj jest bogatszy, ludzie w tym kraju są szczęśliwsi. Jednak dochodzi tutaj zasada „kawałka ciasta”. Jaki pisze Meik Wiking – „Im więcej czegoś mamy, tym mniej szczęścia nam to daje. Pierwszy kawałek ciasta – świetnie, piąty – już niekoniecznie. Ekonomiści nazywają to prawem „malejącej użyteczności końcowej”. Ostanie określenie brzmi groźnie, ale chodzi o to, że niektóre społeczeństwa systematycznie są coraz bogatsze. Ale nie zawsze coraz szczęśliwsze. Dochodzi tutaj już wszędzie obecny konsumpcjonizm i stawianie sobie poprzeczki coraz wyżej i wyżej i podnoszenie naszych oczekiwań również na coraz wyższy poziom…

Zdrowie. Jest dla nas ważne od pierwszych dni życia, to dzięki niemu możemy się rozwijać, poznawać świat i szukać swojego szczęścia na ziemi. Duńczycy to naród, który kocha dwa kółka. Rowery są obecne wszędzie i wielu Duńczyków tylko w taki sposób dojeżdża do pracy lub spędza weekendowe rodzinne wycieczki. Rower podobno przedłuża życie o kilka lat i odejmuje kilka kilogramów! Duńczycy też dużo chodzą, spacerują sami lub ze znajomymi. Codziennie bardzo dużo się ruszają, co bardzo korzystnie wpływa na ich zdrowie, a jest to jak widać jeden z aspektów szczęśliwego życia.

Wolność i poczucie swobody! Zgodnie ze Światowym Raportem Szczęścia z 2012 roku – „Nikt nie będzie w pełni szczęśliwy, jeżeli nie ma poczucia, że może swobodnie kierować własnym życiem”. Ważnym czynnikiem jest tutaj równowaga między życiem prywatnym a pracą. Dzielenie czasu na pracę i dom w proporcji, która daje nam satysfakcję i spełnienie. Duńczykom znacznie łatwiej znaleźć tą równowagę, ponieważ ich standardowy tydzień pracy to 37 godzin, mają elastyczne warunki pracy, często też mogą pracować w domu i sami mogą regulować kiedy i od jakiej godziny zaczynają czy kończą pracę, najważniejsze jest wykonanie projektów/zdań, które są im przydzielone do realizacji. Po 16 tej w Danii nie zobaczysz już nikogo w pracy, to już są godziny dla rodziny.

Zaufanie oraz życzliwość. Dania to kraj uśmiechniętych ludzi, gdzie na zewnątrz przed kawiarniami można spotkać specjalne miejsca wydzielone dla wózków dla dzieci, kiedy mamy i tatusiowe spokojnie piją herbatę, kawę czy jedzą obiad lub śniadanie. Ludzie są dla siebie życzliwi w codziennych czynnościach, pomagają sobie wzajemnie i są serdeczni.

Książkę „Lykke. Klucz do szczęścia” czyta się bardzo szybko i z uśmiechem na buzi. Podobnie jak książki o duńskim Hygge :). Wszystkie te książki naładowane są pozytywnymi emocjami i powalają wierzyć, że to od Ciebie tylko zależy czy będziesz szczęśliwy. Wiadomo, jest wiele czynników, które te szczęście mogą zaburzać czy utrudnić, ale twoje nastawnie i realizowanie swoich celów małymi krokami, nie zwiedzie cię zbyt daleko od raz już obranej drogi do szczęścia. Szczęście buduje się krok po kroku, z każdego małego puzzla układa się ostatecznie obraz, który daje nam satysfakcję i spełnienie. 

 

Aktywności dla dzieci w stylu skandynawskim

Czas wakacji, odpoczynku, dni długich i słonecznych, najwięcej czasu spędzamy wtedy na dworze, w ogrodzie, na tarasie. Nasze dzieci również dużą część dnia spędzają właśnie na dworze, więc podsyłam Wam kilka fajnych aktywności, dzięki którym wypijecie na spokojnie kawę, czy zimną lemoniadę i z uśmiechem popatrzycie na Wasze pociechy zaaferowane swoją zabawą.

Oczywiście nie bałabym sobą, gdyby inspiracje na zabawy nie wiązałby się ze Skandynawią, tym razem przyjrzymy się szwedzkim aktywnościom.

Skandynawom bardzo bliskie jest życie zorientowane na naturę, tym samym bardzo dużo czasu spędzają na świeżym powietrzu. To z koli przekłada się na dbałość o swoje otoczenie i ekologię. Nikt nie chce spędzać czasu wśród śmieci lub zaniedbanych, zniszczonych terenów.  Skandynawowie doceniają dobroczynny wpływ przyrody na samopoczucie dzieci i dorosłych i normą jest spędzanie przerw w szkołach, przedszkolach na zewnątrz, na świeżym powietrzu. I pogoda nie gra tutaj roli, jak pisze Lindy Åkeson McGurk – nie ma złej pogody – wystarczy zorganizować odpowiednie ubranie! W okresie wakacji ten czas spędzany na dworze jeszcze znaczniej się wydłuża, więc podsyłam kilka pomysłów na dziecięce zabawy na świeżym powietrzu.

Błotna kuchnia

Numer jeden dla dzieci kilkuletnich, już 2 latki dzielnie w niej „gotują”. Można ją stworzyć z kliku desek, palet tak łatwo dostępnych. W Internecie znajdziecie bardzo dużo inspiracji na wykonanie błotnej kuchni, wystarczy trochę blatu na naczynia, garnki, miski, zapas piachu, ziemi oraz oczywiście wody, bo bez tego kuchnia błotna nie będzie pełnić swojej roli. Ale nie musicie konstruować niewidomo jakich przyłączy,  wystarczy pojemnik na wodę z kranikiem, który znajdzie też w naszym sklepie. Jak tworzyliśmy naszą błotną kuchnię pojemnik Ib Laursen nie był jeszcze dostępny, teraz już mamy go u nas w zapasie :). Z takimi akcesoriami, przelewaniem, robieniem babek, kawek i herbatek mamy zajęcie dla dzieci na długą chwilę 🙂 Sprawdzone przez naszą córkę. Taką zabawą uaktywniamy wszystkie zmysły pozwalając jednocześnie zachować równowagę wewnętrzną, takie wydarzenia najbardziej zapadają w naszą pamięć. Tworząc więc błotną kuchnię dla naszych dzieci podarowujemy im pięknie wspomnienia 🙂

Stworzenie mini kempingu w swoim ogrodzie, na balkonie czy tarasie

Dzieci uwielbiają tworzyć swoje „bazy”. Latem jest to ułatwione, słoneczna pogoda pozwala żeby takie konstrukcje powstawały na zewnątrz. Z kocyków, sznurków pomiędzy drzewami, można również wykorzystać popularne w wielu dziecięcych pokojach tipi. Wypełnione poduszkami i kocykami staną się miejscem gdzie można się schronić przed upalnym słońcem, napić się zimnej lemoniady i poprzeglądać dziecięce książeczki. Dzieci przy tworzeniu swojego miejsca, „bazy” są spontaniczne, nieskrępowane i często czerpią  inspirację z przyrody, z tego co ich otacza, tym samym uczą się jej, edukują.

Spacery oraz małe i duże wyprawy rowerowe

To nie muszą być dalekie wyprawy, wystarczy na pobliskie łąki, parki, skrawki zieleni, place zabaw, małe laski. Wystarczy się rozejrzeć, żeby zobaczyć wokół siebie wiele możliwości. A jak już dzieci zaczną się poruszać na rowerach wyprawy mogą stać się coraz dłuższe. Na początku możemy korzystać z przyczepek rowerowych, tak popularnych w Skandynawii, a które stają się coraz bardziej popularniejsze w Polsce. Potem przeskakujemy na rowerek biegowy, na którym dzieci również mogą z czasem pokonywać coraz dłuższe dystanse, by ostatecznie przysiąść się na rower z pedałami.

Piaskownica

Mała czy duża, z dostępem do wody jak w błotnej kuchni może stać się miejscem inicjacji wielu zabaw. I nie musi być to wyłuskana, wychuchana piaskownica jak z pirnteresta. U nas sprawdziła się mała wywrotka piasku dla której znaleźliśmy miejsce w naszym ogrodzie, na której dodatkowo można zrobić zjeżdżalnie, ścieżki dla spływającej wody, możliwości jest bardzo wiele. A jak nie mamy miejsca w naszym ogrodzie szukajmy placu zabaw, tylko zabierzmy do torby trochę akcesoriów, łopatki, grabki, foremki, wiaderka, dzięki którym potem mogą powstawać różne konstrukcje 🙂

Tor przeszkód 

Przyniesie frajdę małym i dużym. Zobaczcie co możecie wykorzystać w swoim ogrodzie, przydadzą się patyki, kartony, można wykorzystać ogrodowe zabawki, małe do omijania, duże do przeskakiwania i razem z dziećmi możemy zrobić rodzinne zawody. Podskoki, skoki na jednej nodze, przejścia pod i nad przeszkodami, możliwości jest wiele, ogranicza nas tylko nasza wyobraźnia 🙂

Dzieci spędzając dużo czasu na dworze nie tylko obcują z naturą, uczą się ją szanować i dbać o nią, ale są jednocześnie zdrowsze niż ich rówieśnicy. Są bardziej aktywne fizycznie, a co za tym idzie mają lepsze samopoczucie i są również bardziej kreatywne.

 

 

Skandynawskie kino na Netflixie – 3 propozycje!

Netflix stał się bardzo popularny w ostatnim czasie i na szczęście również tam trafia bardzo dużo filmów i seriali skandynawskich. A kino skandynawskie to nie tylko kryminały! Kino skandynawskie, czyli kino szwedzkie, duńskie i norweskie, to kino które cechuje duża oryginalność i unikatowość…. i duże poczucie humoru 🙂

Będę co jakiś czas przesyłać Wam informację o „perełkach”, które znalazłam i które można obejrzeć w rodzinnym gronie 🙂

 

Pierwsza moja propozycja to duński serial „Rita”, który doczekał się 5 sezonów w latach 2012 – 2020.

Serial o niezależnej, inteligentnej nauczycielce o imieniu Rita, którą kochają dzieci, gorzej z koli radzi sobie w kontaktach z dorosłymi. W serialu możemy zobaczyć od środka jak wyglądają skandynawskie szkoły, jak swobodnie kreowane i rozwijane są talenty uczniów, szczególnie w prywatnej szkole, którą później zakłada Rita.

Wiele zabawnych dialogów, Rita jest charyzmatyczną, a przy tym bardzo pozytywną postacią. Popełnia błędy, wychodzi z nich, by wpaść w kolejne tarapaty, ale jej życiową dewizą jest, żeby… chronić dzieci przed dorosłymi. Kiedy w życiu jej uczniów pojawiają się problemy Rita zjawia się pierwsza, żeby im pomóc.

Kolejna propozycja do obejrzenia  to „Rodzina Plus”. Szwedzki serial dramatyczno-komediowy o nietypowej szwedzkiej rodzinie.

Serial doczekał się 3 sezonów i opowiada o skomplikowanych relacjach dwóch tak zwanych patchworkowych rodzin. Czyli pary, Lisy i Partika oraz ich byłych partnerów, z którymi mają wspólne dzieci. Dzieci tym samym mają bonusową mamę i bonusowego tatę i ich życie pełne jest wielu nieprzewidywalnych historii. Czasem trudnych, czasem pozytywnych. Serial wypełniony jest również spotkaniami bonusowych rodziców z parą psychologów, z którymi prowadzoną dialogi pełne szwedzkiego humoru i dramatyzmu jednocześnie.

Film „Wszystko płynie” o …. szwedzkiej, męskiej drużynie pływania synchronicznego, o odnajdywaniu sensu i swojej drogi w życiu.

Film produkcji szwedzkiej, który powstał w oparciu o szwedzki film dokumentalny z 2010 roku „Men Who Swim”. Humorystyczny i jednocześnie również wzruszający film o grupie mężczyzn w średnim wieku, którzy próbują odnieś sukces jako członkowie męskiej grupy pływania synchronicznego. Wiele godzin treningów, duża dawka humoru i przygotowania grupy do amatorskich Mistrzostw Świata w Mediolanie.

To pierwsza dawka moich skandynawskich propozycji na Netflix, już wkrótce pojawią się nowe tytuły, czekajcie niecierpliwienie 🙂

 

 

 

 

 

 

Sisu

Sisu! Stan, który pochodzi z naszego wnętrza!

Co kryje się za tym krótkim i łatwym do zapamiętania słowem? Ładnie brzmi, zapada w pamięć, skąd się wywodzi?

Sisu

Z czym kojarzą Wam się takie cechy jak odwaga, hart ducha, wytrzymałość i siła woli?

Czy miałaś w swoim życiu chwile gdy myślałaś, że gorzej być nie może? Gdy już nie masz siły i jesteś bliska poddania się? Gdy stanąłeś w sytuacji, w której rozwiązanie wybiegało daleko poza zasięg twojego wzroku? W takich chwilach pojawia się Sisu. Jest to stan, który pochodzi z naszego wnętrza, który można wzmacniać i rozwijać każdego dnia. Wtedy jak przyjdą te gorsze momenty, będziemy mogli sobie z nimi poradzić. To takie zapasowe źródełko, taki dodatkowy zbiornik na wodę które napędza nasze życie i z którego możemy skorzystać, jak zabraknie nam bieżącego źródła.

A jak można napełniać nasz zapasowy zbiornik?

Trzeba wychodzić poza swoją strefę komfortu, poszerzać horyzonty, szukać nowych wyzwań.

Pewnie nie słyszycie tego pierwszy raz, tomy mądrych książek, które leżą na moich półkach w domu nieraz o tym wspominają. Wiadomo przecież, że żeby się rozwijać i wzmacniać potrzebujemy wyzwań! Zarówno osobistych, jak również zawodowych i mogą one przyjmować różne kształty. Wszystko zależy od tego na jakim etapie swojego życia jesteśmy i jak bardzo musimy zapełnić nasz zapasowy zbiornik na wodę 🙂

Mobilizujesz siebie, swoje siły i sięgasz po Sisu. Pewnie nieraz udawało Ci się korzystać ze swojej wewnętrznej siły i odwagi, Finom udało się ją nazwać po swojemu, Ty możesz ją nazwać dowolnie, tak jak czujesz i jak jest Ci to bliskie 🙂

Ale pamiętaj, nigdy nie przekraczaj niedozwolonej granicy stresu, który przestaje mobilizować a prowadzi do trudności z koncentracją, powoduje zmęczenie i obojętność! Nie możemy przecież wykorzystać do dna naszego zapasowego zbiornika na wodę 🙂

Duńczycy mają swoje Hygge, która jest dla nich ostają spokoju, zgłębienia się w swój świat, odpoczynku, elementem rozpieszczania siebie i zatrzymania się na chwilę. Finowie z koli mają swoje Sisu!

Finlandia z roku na rok pnie się do góry w rankingach szczęścia i nie uwierzycie, ale w ubiegłym roku zgodnie z World Happiness Report wyprzedziła Danię 🙂 i znalazła się na 1 pozycji! Z ciekawości powiem, że Polska uplasowała się na 43 miejscu, a cały raport, który obejmuje lata 2017-2019 znajdziecie tutaj: worldhappiness.report

Życie blisko natury, cisza, porządek, niezależność, prostota i sprawiedliwość? Czy nie chcielibyście żyć w społeczeństwie o takich cechach? Czy nasze życie nie byłoby wtedy o wiele prostsze i spokojniejsze?

To jedne z cech, które pozwalały przetrwać w trudnych warunkach zimnej Finlandii, gdzie pogoda nie rozpieszcza. Sisiu to dla Finlandczyków po prostu element duchowości i wewnętrznej siły, który pozwala przetrwać najtrudniejsze momenty w życiu i pokonywać wszystkie przeciwności losu, których m.in ze względu na położenie geograficzne w Finlandii jest wiele.

Czy wicie, że aż 25% powierzchni Finlandii leży za kręgiem polarnym! Jest to kraj gdzie co roku mamy mroźne zimy i ciepłe lata. Zimą noce polarne, a latem tak zwane białe noce 🙂 Mroźne i śnieżne zimy z temperaturą -20 stopni nie są tutaj żadnym zaskoczeniem.

Finlandia to także kraj prawie 190 tys. jezior! A znajdują się one na terenie niewiele większym niż Polska. Dziką naturę można tutaj spotkać na każdym kroku, a ekologia dla Finów to stan umysłu.

Dla Finlandczyków Sisiu jest również synonimem wytrwałości, kończenia tego co się zaczęło, wytrwałości w działaniu. Jest to również synonimem odwagi i uporu, jeżeli wiemy i czujemy że to co robimy jest dla nas ważne.

Samo pojęcie Sisiu wywodzi się historycznie z oporu jaki Finowie musieli wielokrotnie stawiać Rosji, a także mieli często trudne i burzliwe karty historii ze Szwecją. Finlandia odzyskała niepodległość w 1917 roku i z tego okresu wywodzi się pojęcie Sisiu, z lat 20tych XX wieku, chociaż źródła tej filozofii sięgają już wcześniejszych lat.

A na koniec podrzucę ci coś ciekawego – 3 sposoby na znalezienie w sobie Sisu!

Przygotuj się.

Zgłąb temat z każdej strony, zdobądź jak najwięcej informacji, czytaj, pytaj, szukaj wiedzy, która w momencie jak emocje wezmą górę, będziesz pewny swojego merytorycznego przygotowania. Nikt nie będzie mógł ci zarzucić, że nie masz wiedzy i nie przygotowałaś się.

Zadbaj o siebie!

Wyśpij się, odpocznij, dbaj o swoją dietę i drobne przyjemności. Zapewniaj sobie spokój i pozytywną przestrzeń do działania. Pozwoli Ci to wszystko na bardziej skuteczne decyzje i przedsięwzięcia, w których będzie wspierał Cię organizm, o który dbasz i go szanujesz.

A na koniec – wycisz się.

Znajdź chwilę na to żeby w ciszy i spokoju wsłuchać się w siebie. Sprzymierzeńcem jest tutaj dla nas natura, spacer po lesie czasem potrafi zdziałać cuda. Z pomocą przychodzi tutaj slow life, zwolnij, znajdź równowagę i zadbaj o relacje z samym sobą i bliskimi. Wprowadź porządek w swoim otoczeniu i doceniaj chwilę obecną 🙂

 

Hyggelig od Hygge! Skandynawskie dodatki do domu!

Przytulny, ciepły, wygodny, lubicie te odczucia?

Duńskie hyggelig można przetłumaczyć właśnie w ten sposób.  Hygge to przyjemność, komfort i odpoczynek na co dzień. Składa się to na styl skandynawski, który jest mi bardzo bliski i mam dowody na to, że nie tylko mnie 🙂

Od paru dobrych lat wiadomo że Duńczycy to najszczęśliwszy naród w Europie! Jak oni to robią? W Danii Hygge jest wpisane w ich styl życia, mentalność Duńczyków. Oni lubią się dobrze czuć i otaczać się pozytywnymi wnętrzami i przyjaciółki, społecznością, która Hygge tworzy i daje komfort psychiczno-fizyczny. Wszystko to składa się na skandynawskie wnętrza, które łatwo można odróżnić od innych. Jest tam ciepło, przytulnie, a także wygodnie, jasno i naturalnie.

W trudnym czasie, który teraz dotknął pośrednio lub bezpośrednio każdego z nas dom staje się naszą enklawą, spokojem i bezpieczną przystanią w podwójnym wymiarze, a rodzina, jej zdrowie i bezpieczeństwo są w tej chwili najważniejsze.

Zaczynamy doceniać naszą przestrzeń i urządzamy, zmieniamy ją tak, żeby stała się właśnie komfortowa, wygodna, przyjemna dla oka, jak również wzbudzała same pozytywne emocje. Pewnego pochmurnego popołudnia, których w ostatnim czasie było więcej niż zakładałam, usiadłam w wygodnym fotelu w pokoju córki i spisałam

Kilka zasad, które może i Tobie pozwolą dodać Twojemu wnętrzu uczucia hyggelig:

  • Lubicie kwiaty? Ich zapach, kolor?

Ja uwielbiam zieleń roślin doniczkowych i cieszę się z każdego nowego kwiatka, który pojawia się na roślince. Takie małe radości, warto jest duplikować, więc w każdym pomieszczeniu mam przynajmniej jeden kwiatek, małą roślinkę, która zarówno wpłynie na nas pozytywnie pod względem wizualnym, ociepli wnętrze, jak również będzie małym symbolem Skogluft, czyli „leśnego powietrza” o którym już kiedyś pisałam. Taka mała roślinka potrafi również oczyścić powietrze 🙂

  • A świece i piękne podstawki pod świecie?

Co o nich myślicie. U nas królują w salonie, jadalni i kuchni – czyli w pomieszczeniach gdzie spędzamy najwięcej czasu. Już niezapalone świece w pięknych świecznikach zdobią wnętrze. Wieczorem zaś, po ich zapaleniu możemy wprowadzić przytulną, ciepłą i kojąca atmosferę.

  • Duńskie hyggelig to też pyszne jedzenie.

Muszę tutaj zrobić przerywnik na…  dobre jedzenie. Uwielbiam do kawy pachnące, cynamonowe bułeczki Kanelbulle, na obiad norweskiego Gravlaxa, pysznego marynowanego łososia, który trzeba robić minimum 3 dni, ale efekt jak dla mnie piorunujący, łosoś rozpływa się w ustach 🙂 Czy mięsne kotleciki köttbullar z żurawiną….. I tu Mistrzem Świata w tej kwestii jest mój mąż, który zafascynowany kuchnią nordycką, skandynawską, a także chorwacką i włoską wyczarowuje cuda w kuchni i urządza dla naszych przyjaciół i znajomych wieczorki tematyczne! A to wieczór z kuchnią szwedzką, a to duńską, czasem chorwacką, a na koniec serwuje włoską pizze… lepszej nie jadałam nawet we Włoszech!

  • Lubicie drewno? Jego zapach, teksturę, kolor?

Ja kocham drewniane dodatki do wnętrz, naturalne, przyjemne dla oka, naszych dłoni. Stąd u nas w kuchni np. drewniane deski, półeczka na drobne akcesoria, nóż do masła z drzewa oliwnego, czy bambusowa drabinka na ręczniki w łazience.

  • A świeżo zebrane kwiaty? A może kwitnącą gałąź w ładnie wyglądającym wazonie?

Najlepiej takie elementy wyglądają w szklanym wazonie, który można postawić na stole, parapecie czy komodzie i gdziekolwiek Ci się zamarzy 🙂 Szkło oprócz drewna to drugi materiał, który bardzo lubię, można z niego wyczarować cudowne rzeczy i kształty….

  • Jeszcze lampiony!

Lampiony, które można zobaczyć u nas w domu w wiatrołapie, salonie, na półpiętrze schodów i docelowo na naszym tarasie, który na razie jeszcze jest na papierze, ale mój ambitny mąż podjął się jego zrobienia. Jak myślcie z czego będzie zrobiony?… Oczywiście z drewna 🙂 Lampion można wypełnić w środku świecą, ale może udekorować go i zaaranżować zgodnie ze swoją fantazją. U nas króluję jeszcze szyszki, muszle i nietypowe kamienie.

lampiony

  • Oprócz szkła i drewna uwielbiam jeszcze dobrą porcelanę!

Czy kawa w ładnym kubku nie smakuje lepiej? A muffiniki robione z dziećmi nie wyglądają ładniej na ceramicznej paterze przykryte szklaną pokrywką? Ja uwielbiam takie detale, harmonizują i upiększają one wnętrze i wywołują uśmiech na mojej twarzy. Do tej pory pamiętam filiżanki mojej babci, która sama zbierała kwiaty na herbatę, suszyła je i sama tworzyła mieszanki. Jako mała blond dziewczynka siedziałam jej na kolanach, a ona w sowim kwiecistym fartuchu zaparzała mi takie cuda, których zapach i smak pozostał w mojej pamięci do tej pory.

Podsumowując trzymajcie się wszyscy zdrowo i ciepło i kolekcjonujcie tylko te najlepsze wspomnienia oraz otaczajcie się hyggelig wnętrzami, albo jak kto woli wnętrzami po skandynawsku 🙂

 

Mała książka, wielki Człowiek! Skandynawskie książki (i nie tylko) dla dzieci 5 – 10 lat :)

Uśmiechnięta dziewczyna, z dużymi niebieskimi oczami i blond włosami. Wdrapała się na wygodny, ciepły fotel, który obejmował ją całym sobą. Siadała z ulubioną książka w rękach. Teraz cały świat mógł już dla nie istnieć, otwierała książkę i zaczytywała się w niej…
Takie wspomnienia z dzieciństwa mam z każdych wakacji szkoły podstawowej. Czytać już potrafiłam zanim poszłam do szkoły, chciałam się nauczyć czytać jak najszybciej, bo książki mnie fascynowały.
Pamiętam do dzisiaj moją pierwsza książkę, którą dostałam od mamy na Święta Bożego Narodzenia jak miałam 8 lat. Ogromny tom „Baśnie 1001 nocy”, 445 stron baśni, cudów, przygód, przeżyć….
To wydanie z 1991 roku mam do dnia dzisiejszego. Czeka na naszego pięciolatka.

Książki towarzyszyły mi zawsze na każdym etapie życia. Teraz mam ogromną radość z tego jak mogę zarażać czytaniem swoje dzieci. Na razie czytamy z mężem naszym dzieciom i czekamy aż same zaczną czytać i pokochają też Świat :). Nasza dwójka jest w wielu 1,5 roku i 5 lat, więc jeszcze chwila i razem będziemy wszyscy siadać do wspólnego czytania. A na razie podzielę się z Wami tytułami książek jakie mogę polecić do czytania kilkulatkom. Jak się pewnie domyślacie, będą to w większości książki dla dzieci skandynawskich autorów, którzy rozkochali mnie w sobie w dzieciństwie. A w dorosłości miłość ta wróciła z podwójną siłą 🙂

Astrid Lindgren.
„Dzieci z Bullerbyn”

Moje pokolenie, urodzone w latach 80-tych miało tą pozycję jako lekturę szkolną.
Czytałam tą książkę namiętnie, wiele razy. Tak wiele jest w niej zawartych treści o przyjaźni, lojalności, radosnego dzieciństwa. Lasse, Bosse, Lisa, Olle, Britta i Anna mają każdego dnia wiele przygód, wyzwań, które fascynują młodych czytelników od lat 🙂

Klaus Hagerup, Lisa Aisato
„O dziewczynce, która chciała ocalić książki”

Anna, mała bohaterka kocha czytać, jest częstym gościem biblioteki. Pewnego dnia dowiaduje się, że książki znikają! Książki, których nikt nie czyta, giną bezpowrotnie. Anna nie może do tego dopuścić! Ma plan, który zamierza jak najszybciej zrealizować 🙂 Jaki to Plan? Dowiesz się z tej pięknie ilustrowanej książki przez norweską ilustratorkę Lisę Aisato. Na pewno zakończenie książki Was zaskoczy 🙂
O dziewczynce, która chciała ocalić książki

Asa Lind

My mamy pozycję „Raz dwa trzy Piaskowy Wilk” która łączy wszystkie trzy tomy Piaskowego Wilka (Piaskowy Wilk, Piaskowy Wilk i ćwiczenia z myślenia, Piaskowy Wilk i prawdziwe wymysły).
Pozycja ta podzielona jest na rozdziały i idealnie nadaje się do przeczytania po jednym rozdziale przed snem. Bohaterką książki jest Karusia, która nie rozumie świta dorosłych. Ale znajduje przyjaciela, Piaskowego Wilka, który pięknie opowiada dziewczynce o otaczającej ją rzeczywistości. Pozwala jej odpowiedzieć na trudne pytania i opowiada małej Karusi o rzeczach zapierającej jej dech w piersiach… Książka ta jest również dla nas, dorosłych… niejednokrotnie skłoni nas do wielu przemyśleń i zastanowienia się nad sobą.
Piaskowy Wilk

Maja Lunde, Lisa Aisato
„ŚNIEŻNA SIOSTRA”

Jest to książka również zilustrowana przez norweską ilustratorkę Lisę Aisato. Czytamy ją synowi, a nasza 1,5 roczna córka uwielbia ja przeglądać, ilustracje są nieprawdę przepiękne.
Natomiast tekst napisała Maja Lunde – bardzo popularna norweska autorka książek dla dzieci.
Jest to bardzo wzruszająca opowieść o stracie, tęsknocie, miłości i bliskości w rodzinie oraz dziecięcej przyjaźni. Bohaterem książki jest Julian, który spotka na swej drodze Hedvig!
Śnieżna siostra

Monika Utnik-Strugała, Małgosia Piątkowska
„PO CIEMKU, CZYLI CO SIĘ DZIEJE W NOCY”

Polecam Wam tutaj również książkę wielkoformatową, przepięknie wydaną. Jest to książka, która pozwala naszym dzieciom w piękny sposób przedstawić co się dzieje kiedy śpią, jest to dla dzieci bardzo ciekawy i fascynujący temat, a książka ta pozwala dzieciom zrozumieć ten świat. W książce można znaleźć wiele naukowych ciekawostek dotyczących snu, świata, wszechświata, przyrody i zwierząt i wszystko to przestawione w nocnej scenerii, nawet potrafi zaskoczyć nas, dorosłych…
PO CIEMKU, CZYLI CO SIĘ DZIEJE W NOCY

PO CIEMKU, CZYLI CO SIĘ DZIEJE W NOCY

Jeżeli chcecie uczyć swoje dzieci wielojęzyczności, czytajcie im od dzieciństwa w obcym języku, wtedy zaprzyjaźnią się z nim od najmłodszych lat i obcowanie z innym językiem nie będzie stanowiło dla nich żadnego problemu.
My naszemu pięciolatkowi czytamy serię książek o Kubusiu Puchatku, pięknie wydanych w języku angielskim, które odziedziczył po swoich starszych kuzynach, którzy mieszkają w Londynie 🙂

Życzę cudownej lektury wszystkim 🙂

A na koniec wrzucam Wam linka to pięknej piosenki Mietka Szcześniaka, który śpiewa właśnie o cudownej mocy książek 🙂 Piosenka ta promuje kampanię społeczną traktującą o promowaniu czytania dzieciom od narodzin, które pozytywnie wpływa nie tylko na dzieci, ale na całą rodzinę 🙂
Więcej o kampanii dowiecie się tutaj: http://wielki-czlowiek.pl/o-projekcie/