„Kochaj mnie” – szwedzki serial, który mnie wciągnął…

Każde pokolenie i każdy z nas z osobna radzi sobie inaczej z problemami, troskami, a także z miłością, tęsknotą czy okazywaniem uczuć…

Szwedzki serial „Kochaj mnie” pokazuje te różne aspekty i kolory naszego życia.

Na początku poznajemy Clarę, panią doktor, ginekolog, poszukającą swojego szczęścia, miłości i mężczyzny, z którym mogłaby się związać, a nie jak do tej pory… przechodzić przez serie randkowych porażek… gdzie w rzeczywistości, każdy z poznanych facetów jest zupełnie inny… inny niż w opisie siebie z aplikacji randkowej, przez którą się poznają.

Później pojawia się Aaron, młodszy brat Clary, ambitny, idealista, szukający wyzwań i rozwoju, tkwiący w związku, w którym nie do końca jest pewny czy chce w nim być i czy jest on dla niego dobry.

Potem pojawia się Sten, ojciec Clary i Aarona, spokojny, wyważony, opiekuńczy… zajmuje się swoją żoną, która uległa wypadkowi i nie może się sama poruszać. Trwa to już dwa lata i nie jest łatwe dla każdej ze stron… Kersti gorzknieje, staje się męcząca i uciążliwa, mimo tego Sten nie poddaje się i otacza ją każdego dnia troską i uśmiechem, do czasu… aż żona Stena umiera, a on nie umie sobie poradzić z tą stratą.

Widzimy jak każdy z członków rodziny Kersi radzi sobie ze stratą kochanej żony czy matki w zupełnie inny sposób.

Każdy przeżywa żałobę inaczej. Clara stara się stłumić emocje, nie okazywać bólu i nie ronić łez. Aaron wręcz odwrotnie, przeżywa śmierć mamy całym sobą, płaczem, buntem, złością. Sten z kolei nie potrafi się odnaleźć w nowej sytuacji i parę dni po śmieci żony wyjeżdża… wyjeżdża na wycieczkę, na którą mieli pojechać razem z Kersi – z okazji 40tej rocznicy ślubu. Wyjazd miał być prezentem, którego Stean nie zdążył wręczyć.

Na drodze Clary pojawia Peter, w codziennej sytuacji, w prozie życia… Aaronowi coraz bliższa staje się Jenny… a na drodze Stena pojawia się Anita…

Jeszcze nie wiem jak to się wszystko skończy, bo przebrnęłam na razie przez pierwszy sezon serialu. 6 około 40 minutowych odcinków, które niesamowicie mnie wciągnęły.

Ku mojej radości serial doczekał się także drugiego sezonu, który zamierzam w najbliższych dniach obejrzeć i na pewno Wam o tym napisze.

Trzymajcie się zdrowo i pozytywnie.

P.S. Serial jest dostępny na nowej platformie streamingowej Viaplay. Obecnie istnieje ona w 11 wersjach – szwedzkiej, norweskiej, duńskiej, fińskiej, islandzkiej, litewskiej, łotewskiej, estońskiej, niderlandzkiej, amerykańskiej i właśnie polskiej.

Skandynawskie smaki i potrawy – świąteczne propozycje

Przyjemność jedzenia i dzielenie się tą przyjemnością poprzez przyrządzanie posiłków dla najbliższych… Jeżeli będziemy przygotowywać potrawy z sercem i smakiem nasz dom będzie pełny radości.

Gdy kupujemy produkty najlepszej jakości dla naszych bliskich, a potem potrafimy podzielić się tym z rodziną i przyjaciółmi czyni to nasz dom ostoją spokoju, przyjemności i radości.

Już za chwilę Święta Wielkanocne, i z tą myślą chciałabym podzielić się z Wami kilkoma przepisami na skandynawskie potrawy, które rozkręcą Wasze kubki smakowe, a Wasi goście będą zachwyceni.

Polacy lubią schab i często króluje on w polskich domach, najczęściej w postaci kotletów, których ja osobiście nie lubię…. chociaż wyrosłam na nich, ale tak gotowało się w moim domu rodzinnym.

Mam dla Was alternatywę na przygotowanie smacznego schabu po skandynawsku

Schab pieczony z ziołami, fankułem i młodymi ziemiankami

Potrzebujemy:

  • 1 cebulka dymka
  • 4 gałązki rozmarynu (jak nie mamy świeżego możemy dać suszony)
  • 5 gałązek szałwii (jak nie mamy świeżej możemy dać suszoną)
  • 1 cytryna
  • Schab bez kości ze skórą
  • sól morska
  • świeżo zmielony pieprz
  • 1,2 kg młodych zmienników
  • 2 łyżki oleju rzepkowatego
  • 100 gram świeżego szpinaku
  • 1 fankuł

Sposób przygotowania:

Obierz dymkę i cienko pokrój. Opłucz świeże zioła i oberwij listki (w przypadku suszonych ten krok pomijamy). Zetrzyj drobno skórkę z cytryny.

Przekrój schab prawie na pół, zostawiają krótki odcinek nieprzekrojony. Daj do środka listki ziół, skórkę z cytryny, posyp solą i świeżo zmielonym pieprzem. Następnie złóż obie części i ściśle zwiąż w roladę kuchennym sznurkiem.

Starannie opłucz ziemianki i przekrój je na pół. Następnie włóż do naczynia żaroodpornego z pokrojoną w ciarki cytryną oraz skrop z wierzchu olejem rzepakowym. Dołóż do tego łodyżki ziół, jeżeli korzystaliście ze świeżych ziół wcześniej. Dopraw solą i pieprzem, a następnie dokładnie wymieszaj. Później połóż schab na ziemniaki i piecz w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni, pod przykryciem, aż skórka schabu stanie się złocista i chrupią ca z wierzchu.

Wyjmij mięso z piekarnika i odstaw na 5 – 10 minut. Opłucz szpinak, odłóż na sito żeby ocieknął. Potem opłucz fenkuł i pokrój na cienkie plasterki. Później wymieszaj fankuł i szpinak z zmiennikami na tyle, żeby je podgrzać, ale żeby listki nie rozmiękły.

Pokrój pieczeń i podawaj z upieczonymi ziemniakami i zieleniną. Żadne inne dodatki nie są potrzebne.

 

W Polsce bardzo popularny jest również drób, więc kolejny przepis jaki wrzucam do pieczony kurczak, w wersji jakiej jeszcze nie znacie.

Kurczak pieczony z duszonym groszkiem, młodą cebulą, bekonem i sałatą

Potrzebujemy:

  • 1 duży kurczak, ok. 1,5 kg
  • 1 garść natki
  • 1 cytryna
  • 20 g masła
  • sól morska w płatkach
  • świeżo zmielony pieprz

Sposób przygotowania:

Umyj kurczaka, usuń reszki podrobów i wysusz. Oberwij listki z łodygi natki, opłucz. Pokrój cytrynę na ćwiartki. Następnie nadziej kurczaka natką, cytryną i masłem. Posyp solą i pieprzem. Zwiąż kuchennym ręcznikiem, tak żeby udka przylegały do piersi, dzięki temu mięso będzie bardziej soczyste. Połóż tuszkę na kratce do pieczenia ustawionej nad brytfanką do której spłyną soki. Piecz 1 godz. w rozgrzanym piekarniku do temperatury 170 stopni. Następnie wyłącz piekarnik i zostaw jeszcze na 10 min.

Kurczaka podawaj z duszonym groszkiem, młodą cebulką, bekom i sałatką z przepisu poniżej.

Potrzebujemy:

  • 1 kg zielonego groszku w strąkach (około 300 gram po wyłuskaniu)
  • 15 g zimnego masła
  • 150 gram młodej cebulki
  • 30 gram bekonu, pokrojonego w małą kostkę
  • 1 środek młodej sałaty rzymskiej
  • 1/2 garści natki, posiekanej
  • sok 1/2 cytryny
  • sól morska w płatkach
  • świeżo zmielony pieprz

Sposób przygotowania:

Wyłuskaj groszek, obierz młodą cebulkę, Wrzuć masło i bekon do rondla. Podsmaż bekon na małym ogniu na jasnozłoty kolor. Wrzuć cebulki i podsmażaj kilka minut na bekonie, aż zmiękną i wchłoną część tłuszczu.

Opłucz sałatkę rzymską i odstaw do osączenia, następnie pokrój sałatkę na kawałki. Wrzuć teraz do rondelka groszek i podsmaż minutkę, a następnie dodaj sałatę i natkę dokładnie mieszając. Dopraw solą i pieprzem oraz sokiem z cytryny i podawaj całość dopóki jest ciepłe i chrupkie 🙂

Mamy już dwa konkretne dania… a co na deser… jak myślimy o Skandynawii to od razu pojawiają się w mojej głowie cynamonowe zawijańce.

Baaardzo smaczne, polubią je zarówno Ci najmłodsi jak i najstarsi domownicy i goście.

Przepis prosty, do szybkiego zrealizowania

Zawijańce cynamonowe

Potrzebujemy:

  • 500 ml mleka pełnotłustego
  • 50 świeżych drożdży
  • 1 duże jajko, plus 1 rozmącone do posmarowania
  • 1 kg mąki pszennej, plus do oprószenia
  • 150 gram cukru
  • 15 gram soli morskiej
  • 12 g mielonego kardamonu

Nadzienie

  • 125 gram miękkiego masła
  • 125 gram cukru, plus do posypania zawijańców
  • 2 łyżki mielonego cynamonu

Sposób przygotowania:

Wlej zimne mleko do miski i wymieszaj z drożdżami. Dodaj jajko, mąkę, cukier, sól, kardamon. Wyrabiaj aż powstanie miękkie, lśniące ciasto, które odstaje od ścianek naczynia. Potrwa to około 20 minut. Ciasto możesz też wyrobić mikserem lub przy pomocy Thermomixa 🙂

Pokrój masło w małą kostkę i dodaj do ciasta, następnie wyrabiaj kolejne 20 minut – ręcznie lub przy pomocy miksera lub Thermomixa odpowiednio krócej, aż ciasto będzie gładkie i śliskie.

Przykryj miskę czystą ściereczką i zostaw na 1,5 godziny do wyrośnięcia.

Wyłóż ciasto na oprószoną mąką stolnicę, rozwałkuj prostokąt o szerokości 40 cm i długości 50 cm. Posmaruj powierzchnię ciasta miękkim masłem i posyp równomiernie cukrem i cynamonem. Wetrzyj masło w ciasto palcami. Zawiń 1/3 placka do środka. Zawiń następnie znowu 1/3 tak aby powstały trzy warstwy ciasta, następnie rozwałkuj placek ponownie i pokrój na 16 pasków.

Chwyć pasek za dwa końce i 5 krotnie skręć, ale nie zbyt mocno, żeby nie wycisnąć nadzienia. Weź koniec skręconego paska w jedną rękę i owiń wokół palca wskazującego i środkowego drugiej ręki. Umieść pozostały pasek ciasta na dwóch kręgach i weź palcem wskazującym i środkowym. Wciśnij w głąb ciasta, aby znalazł się w samym środku zwijańca.

Następnie rozłóż zawijańce na dwóch blachach przykrytych papierem do pieczenia, przykryj ścierką i zostaw na 2 godziny. Po tym czasie posmaruj zwijańce rozmąconym jajkiem i posyp niewielką ilością cukru. Piecz prze 12-14 minut w piekarniku rozgrzanym do 200 stopni.

Te pookręcane bułeczki pochodzą z Norwegii i możesz nadawać im takie kształty jakie tylko chcesz, nawet robiąc z nich cynamonowe bułki.

Samych smacznych dań i wypieków Wam życzę. Będę tutaj wrzucać czasem przepisy, które sprawdzają się u nas i rodzinnie je lubimy.

Inspiracje z dzisiaj pochodzą z książki Clausa Mayera – Wszystkie smaki Skandynawii, którą gorąco polecam wszystkim fanom skandynawskich smaków, lub tym, którzy chcą je dopiero poznać.

 

 

 

Skandynawskie seriale na Netfilixie – komediodramaty

Kiedy zostaje wam trochę wolnego wieczoru, jak dom zaczyna powoli układać się do snu… za oknem zimno, bo mamy luty, który raz sypnie śniegiem, raz postraszy deszczem… polecam wtedy kocyk, poduszkę, kubek ulubionej gorącej herbaty i skandynawskie seriale na Netflix.

Na pierwszy rzut „Rodzina Plus”. Wraz z końcem roku 2021 pojawił się nowy, już 4 sezon tego dramatyczno-komediowego serialu

Serial opowiada o skomplikowanych relacjach patchworkowych rodzin. Czyli pary, Lisy i Partika oraz ich byłych partnerów, z którymi mają wspólne dzieci. Dzieci tym samym mają bonusową mamę i bonusowego tatę i ich życie pełne jest wielu nieprzewidywalnych historii. Czasem trudnych, czasem pozytywnych. Serial wypełniony jest również spotkaniami bonusowych rodziców z parą psychologów, z którymi prowadzoną dialogi pełne szwedzkiego humoru i dramatyzmu jednocześnie.

Bardzo oryginalną i przekorną postacią jest tutaj były mąż Listy, Martin, którego postępowanie w wielu problemowych sytuacjach śmieszy, a jednocześnie przeraża, jak można reagować w podobny sposób. Martin niejednokrotnie zachowuje się jak duże dziecko.

W czwartym sezonie serialu mamy 8 nowych odcinków, w których Lista i Patrik wychowują dwójkę wspólnych dzieci, w tym jedno z niepełnosprawnością oraz dzieci z poprzednich małżeństw. Problemy i emocje się piętrzą, widzimy dzieci na różnym etapie życia, od przedszkola do szkoły średniej i wchodzenia w dorosłość przez córkę Lisy i Martina.

Serial ogląda się bardzo dobrze, jest ciekawy, łatwo można się zaangażować i wciągnąć w jego oglądnie. Jeden odcinek ma 44 minuty, więc można go bez problemu wkomponować w wieczorny plan dnia 🙂

Drugi serial warty polecenia to też z gatunku komediodramat, szwedzki „Niespokojni ludzie”

Mini serial, bo mamy raptem 6 odcinków po około pół godziny, więc w dwa wieczory możemy obejrzeć całość.

Serial opowiada o spontanicznym skoku na bank podczas dni otwartych, kiedy bank opróżniony jest z gotówki… o 8 zakładnikach i o sprawcy, który nagle znika. Sprawę wyjaśnić próbują ojciec z synem, dwaj policjanci startujący się znaleźć brakujące elementy sprawy i rozwiązać zagadkę. Staje się o tyle ciężkie, że cały czas dzieją się nieoczekiwane sytuacje.

Ciekawa, lekko zagmatwana komedia, idealna na zimowy wieczór.

Trzecia propozycja to duński serial „Rita”, serial, który uwielbiam i polecam każdemu.

Wspominałam już o tym serialu, ale jest on na tyle ciekawy, że chciałbym o nim jeszcze przypomnieć. Mamy tutaj pięć sezonów po 8 odcinków około 40 minutowych.  Wierzę, że pojawi się jeszcze 6 sezon, ale z Danii nie przychodzą na razie żadne wieści w tej sprawie 🙂 Jak tylko coś dotrze do moich oczu i uszu, na pewno się z Wami tym podzielę.

„Rita” to serial o niezależnej, inteligentnej nauczycielce, którą kochają dzieci. Rita świetnie rozumie dzieci, gorzej radzi sobie jednak w kontaktach z dorosłymi. W serialu możemy zobaczyć od środka jak wyglądają duńskie szkoły, jak swobodnie kreowane i rozwijane są talenty uczniów, szczególnie w prywatnej szkole, którą później zakłada Rita.

Znajdziemy tutaj wiele zabawnych dialogów. Rita jest charyzmatyczną, a przy tym bardzo pozytywną postacią. Popełnia błędy, wychodzi z nich, by wpaść w kolejne tarapaty, ale jej życiową dewizą jest, żeby… chronić dzieci przed dorosłymi. Kiedy w życiu jej uczniów pojawiają się problemy – Rita zjawia się pierwsza, żeby im pomóc.

 

Będę trzymać rękę na pulsie i jak pojawi się coś nowego ze skandynawskich seriali z gatunku komediodramat – będę Was informować.

Trzymajcie się zdrowo i ciepło!

 

 

 

Szwedzkie książki dla pierwszoklasisty i nie tylko!

Trafiła ostatnio w moje ręce książka o bobrze. Zapytacie pewnie o jakim bobrze? O co chodzi?

Byłam z dziećmi na targach książek. Swoją drogą to nie lada wyzwanie z 3 latką i 7 latkiem, którzy baaaardzo lubią książki i kupiliby najlepiej wszystkie. Syn mój wypatrzył okładkę z bobrem obładowanym deskami, piłą i narzędziami stolarskimi. Nasz Kuba bardzo podziewa swojego ojca, który z drewna potrafi wykonać do domu i ogrodu wiele cudów! Dodam tylko, że mój mąż nie jest stolarzem.

Wracając do książki, mojego syna zaintrygował sam jej układ, kiedy ją przeglądnął zobaczył, że na końcu jest instrukcja jak można wykonać skrzynkę na narzędzia! Skrzynkę, która może pomieścić wiele jego dziecięcych skarbów i może odgrywać wiele ról!

Wieczorem przed snem wzięliśmy się za jej czytanie. Bóbr Kastor jest bardzo pomysłowy a zrazem sympatyczny. W swoim warsztacie ma wiele narzędzi, w tym stolarskie, które poznajemy w książce. Wyciąga wszystko po kolei z zakamarków i skrytek, żeby przygotować się do ważnego zadnia – skonstruuje skrzynkę na narzędzia, żeby już więcej nie musiał ich szukać po kątach i żeby narzędzia stolarskie miały zawsze swoje miejsce 🙂

Książka o Bobrze Kastorze, a dokładnie „Kastor majsterkuje” jest dziełem skandynawskiego autora i ilustratora Larsa Klintinga.

Polecam ja bardzo, bo spodobała się nawet naszej 3 latce, już wymyśliła przeznaczenie skrzynki, którą teraz tato musi koniecznie zbudować, będzie to skrzynka na jej małe laleczki, żeby mogła wszędzie z nimi chodzić 🙂

Bór Kastor bardzo spodobał się moim dzieciom, więc w Internecie zaczęłam poszukiwania czy występują też inne książki z tymże bohaterem, ku mojej wielkiej radości jest cała seria!

Kolejna książka która wpadła w moje ręce to „Kastor uprawia fasolkę”. Oczywiście wybór mój nie był przypadkowy, uwielbiam swój ogród w którym zobaczycie drewniane skrzynie pełne warzyw w okresie letnim oraz drewniane i metalowe konstrukcje na których pną się maliny, jeżyny a nawet kiwi 🙂 Ciekawe jak Kastor poradzi sobie w roli ogrodnika?

W książce znajdziemy cały opis, jak od ziarenka fasoli, które najpierw moczy w wodzie, przez posadzenie i obserwację całego procesu wzrastania rośliny bóbr Kastor wraz z swoim przyjacielem uprawnia fasolkę. Widzimy tu wszystkie etapy, od małej fasolki przez kwiaty, po zbiory fasolki na końcu. Widzimy tu jak cierpliwe, dzielnie i systematycznie Kastor dba i czeka na wzrost sowich roślinek. Książka jest wspaniale zilustrowana, w sposób praktyczny i jednocześnie pomysłowy opisuje uprawę małej fasolki. Jest to świetny początek i pretekst żeby z naszymi dziećmi też posadzić naszą wspólną roślinkę w przydomowym ogrodzie, a w okresie zimowym w doniczce na parapecie 🙂

Trzecia książka z tej serii jaka trafiła w nasze ręce to „Kastor naprawia rower”.

Jesteśmy fanami tej formy wypoczynku, bardzo wszyscy lubimy rowery, więc książki o ten tematyczne nie mogło jej zabraknąć na naszej dziecięcej półce. Kastor ze sowim przyjacielem Maciusiem wybierają się na piknik. No kto nie lubi takiej formy wypoczynku, rowery, uśmiechy, trochę jedzenia, mały kocyk i można jechać przed siebie. Tak też zrobiły dwa małe bobry. Nie zajechały jednak za daleko, bo Maciuś uszkodził jedno z kół, z którego powietrze całkiem uciekło… wrócili do domu z zapałem naprawiać zepsute kółko. Naprawa, wymiana dętki, klejenie jej i ponowne zakładanie jest opisane z humorem i bardzo dokładnie, w sam raz dla naszych małych majsterkowiczów i ciekawych świata dzieci.

Książki o Kastorze to przede wszystkim cudowne ilustracje szwedzkiego ilustratora i autora książek dla dzieci Larsa Klintinga, które przyciągają uwagę dzieci, a co za tym idzie wiele ich uczą.

U nas Kastor rządzi od kilku tygodni i nawet nasza 3 letnia Julianka nie przepuści zaśnięcia bez przeczytania jednej z książek o Kastorze. Zna je już praktycznie na pamiętać i z zachwytem w oczach uczestniczy w ich czytaniu nazywając już bezbłędnie narzędzia stolarskie, rzeczy potrzebne do sadzenie roślinek czy rzeczy które nam są potrzebne do naprawy roweru.

Teraz polujemy na jeszcze jedną książkę o Kastorze – „Kastor piecze”, która pod kątem zbliżających się Świąt i wypieków, które robimy z dziećmi będzie najlepsza na ten okres przedświąteczny 🙂

 

 

 

 

 

 

Świece, przytulność i skandynawskie wnętrze

Jesień rozpoczęła się na dobre, ta astronomiczna i ta kalendarzowa. Dni stają się coraz krótsze i zimniejsze… ale nie traćmy w sobie optymizmu i pogody ducha, pozwólmy sobie na drobne przyjemności, które pozwolą nam cieszyć się tym okresem 🙂

Jesienią więcej czasu spędzamy w domach, wykorzystujemy każdy promień słońca, dopóki nie schowa się za horyzontem, a później już w domu tworzymy tą przytulność, ciepło i jasność. Skandynawowie radzą sobie z tym wyśmienicie, a z pomocą idzie im duńskie Hygge.

Na pewno wielu z Was słyszało to słowo – Hygge, a czy zastanawialiście się co one ze sobą niesie?

W Polsce, termin ten stał się niezwykle popularny w 2016 roku, kiedy na półki księgarń trafiła książka „Hygge. Klucz do szczęścia” autorstwa Meika Wikinga. Główny jej przekaz to bądź Hygge, bądź szczęśliwy! Meik pisze o kluczu, drodze, przepisie w jaki sposób każdy można sprawić, żeby życie było szczęśliwsze, spokojniejsze, komfortowe i bezpieczniejsze. Duńczycy cieszą się z drobnostek, żyją wolniej i spędzają dużo czasu z bliskimi. Często ten czas spędzają na łonie natury, a gdy pogoda już tego nie umożliwia otaczają się ciepłem, przytulnością i szczęściem w swoich domach.

Nie zawsze jest to łatwe, dużo małych czy dużych spraw zaprząta nam myśli i czas… Możemy jedynie sobie pomóc, stwarzając wokół siebie środowisko, dzięki któremu będzie nam łatwiej przez nie przejść, o tym też między innymi mówi skandynawski optymizm.

Jak możemy odmienić nasze wnętrze, żeby uśmiech pojawiał się na naszej twarzy jak tylko będziemy przekraczać próg naszego domu?

Mam kilka propozycji, które możecie zastosować 🙂

1. Świece, w różnych kolorach!

W zależności od humoru, nastroju i upodobań, każdy jest inny, więc kolorystka świec u nas jest też ogromna. Znajdziecie je tutaj.

2. Lampiony!

Są ozdobą każdego domu. Wykonane najczęściej ze szkła i metalu, idealne do umieszczenia świecy filarowej/słupkowej lub nawet większego tealighta. Stworzą wokół nas ciepłą i przytulną atmosferę, a my będziemy mogli zatopić się w skandynawskim Hygge ? Pięknie prezentują się w każdym kącie domu. Znajdziecie je tutaj.

3. Jak świece to i świeczniki!

W skandynawskim stylu mamy dużo szkła oraz metalu, stąd świeczniki najczęściej wykonywane są właśnie z tych dwóch materiałów. Szkło i aluminium przeważa i możemy je dopasować do każdego wnętrza. Ja osobiście uwielbiam szkło. Dzięki szklanym świecznikom można we wnętrzu domu stworzyć lekkość, przytulność i nastrój. Ich dodatkowy atut – szklane świeczniki można ozdobić małymi kamieniami, szyszkami, kwiatami, które przywołują wspomnienia 🙂 Można je znaleźć tutaj.

 

4. Wazony!

Zgrabne, małe i delikatne, a także duże i majestatyczne. O kształcie stożkowym, kuli, walca. W każdym z nich pięknie będą się prezentować kwiaty, trawy i co tylko przyjdzie Wam do głowy. Takie kompozycje przywołują uśmiech i są ozdobą każdego wnętrza. Wazony w różnej odsłonie mamy tutaj.

Mały wazon stożkowy IB LAURSEN Vase - Ø 5

5. Zaprzacze, ciepło i aromat w jednym!

Zaparzacz do herbaty pozwoli cieszyć się doskonałym smakiem i aromatem każdej sypanej herbaty, od zielonej, przez owocowe do czarnej. A jak zaparzacz w stylu skandynawskim, to koniecznie szklany 🙂 Jesienią i zimą moc herbat cenimy sobie szczególnie! Polecam bardzo zaparzacz w kształcie imbryczka, który stworzyła duńska marka Ib Laursen. Cudownie się prezentuje i długo utrzymuje ciepło naszego rozgrzewającego trunku 🙂 Zaparzacze są u nas tutaj.

Mam nadzieję, że z moimi małymi wnętrzarskimi podpowiedziami przejdziecie jesień przyjemnie, przytulnie i z uśmiechem na twarzy. Czego Wam i sobie życzę 🙂

 

 

 

 

Metoda Montessori

Pedagogika Montessori i jej wiele zalet!

Wrzesień zaczął się dla wielu z Was wejściem w życie szkolne waszych dzieci. Szkół i sposobów nauczania jest bardzo wiele, temat jest mi o tyle bliski, że mam na pokładzie 7latka, który we wrześniu rozpoczął swoją przygodę z nauką.

Od roku wzdłuż i wszerz zgłębiałam temat szkół, sposobów nauczania, kadry, doświadczenia, zaplecza, misji szkoły. Temat dla mnie bardzo ważny, w końcu nasz 7 latek spędzi w szkole podstawowej 8 lat! Chciałam, żeby jego indywidualne potrzeby, zainteresowania i zdolności były w szkole wspierane… znalazłam wtedy szkołę, która kształci dzieci z uwzględnieniem założeń pedagogiki Marii Montessori. I to w moim mieście! To było to!

Z pedagogiką Montessori spotkałam się jak już nasz szkolniak był jeszcze w przedszkolu, w oparciu o nią przygotowałam mu pokój i aktywności, którymi się otaczał w tym okresie. Pisałam o tym tutaj. A co to dokładnie jest? Ta metoda Montessori?

Jest to system, który został stworzony przez żyjącą w latach 1870 – 1952 włoską lekarkę Marie Montessori. Przede wszystkim na pierwszym miejscu metoda ta stawia:

  • swobodny rozwój dzieci,
  • wspieranie wyjątkowości dziecka,
  • wzmocnienie zaufania wobec siebie,
  • przeciwstawia się systemowi tłumiącemu aktywność dzieci,
  • wspiera spontaniczność i twórczość dzieci,
  • umożliwia im wszechstronny rozwój fizyczny, duchowy, kulturowy i społeczny,
  • wychowuje z miłością, odpowiedzialnością, w duchu sprawiedliwości i dobroci,
  • przygotowuje dzieci do aktywnego i świadomego kształtowania współczesnego świata.

Na zdjęciu poniżej widzicie naszego syna w pierwszym uroczystym dniu rozpoczęcia jego nauki w szkole, jak widać radość nie opuszcza jego buzi 🙂

Szkoła Montessori
Szkoła Montessori

Wszystkie wyżej wymienione przeze mnie punkty dotyczące metody Montessori są niezwykle ważne. Pozwalają one przygotować nasze dzieci do życia i funkcjonowania w społeczeństwie, żeby mogły sobie poradzić w każdej sytuacji. Szkoła Montessori do której Kuba trafił zapewnia przygotowanie dzieci do świadomego i odpowiedzialnego życia, jednocześnie z poznawaniem różnorodności, bogatej historii oraz poznania i poszanowania tożsamości i języków. Po latach nauki w takiej szkole jej absolwent to człowiek samodzielny, kreatywny, o silnej osobowości, znający języki, umiejący znaleźć swoje miejsce we współczesnym społeczeństwie.

W metodzie Montessori „zakochałam” się od początku jak o niej usłyszałam, zgłębiałam temat z pomocą wielu blogów i ekspertów w tej tematyce.

Urządzając pokój synowi, a potem młodszej córce, która ma teraz 3 latka kierowałam się szczególnie radami Katarzyny Franczek-Sito z kukumag  Przeszukiwałam wtedy Internet, żeby Kuba miał pod rękę pomoce, aktywności, które będą w nim wzbudzać i pielęgnować jego indywidualność, żeby mógł się swobodnie i dobrze się rozwijać. Metoda Montessori łączy się wprost z moją fascynacją skandynawskim, pozytywnym podejściem do życia i sposobem na życie. Szkoły w duchu Montessori w Skandynawii są codziennością, zupełnie inaczej niż ma to miejsce w Polsce. Nie zawsze w związku z tym mamy w pobliżu szkołę, która zapewni nam edukację w duchu Montessori, ważne jest wtedy, żeby w domu zapewniać dziecku przestarzeń, która będzie sprzyjać jego rozwojowi. Jest bardzo dużo literatury z tematyki Montessori, polecam szczególnie ZROZUMIEĆ MONTESSORI. CZYLI MARIA MONTESSORI O WYCHOWANIU DZIECKA autorstwa Małgorzaty Miksza, jeżeli dopiero zaczynacie przygodę z tą metodą 🙂

Wpisem tym chciałam zapoczątkować cykl o metodzie Montessori, która przewija się u nas od kilku lat.

W kolejnym etapie opisze jak urządziliśmy pokój naszego szkolniaka i jak wygląda nauczanie w jego szkole. Serce rośnie jak dziecko trafia pod opiekę ludzi, którzy kochają swoją pracę i wierzą w jej przesłanie. Jak wiele mogą zrobić żeby ukształtować tych młodych ludzi, którzy potem wezmą odpowiedzialność za siebie, swoich bliźnich i środowisko. Tego sobie i Wam życzę 🙂

 

Duńskie Hygge i Lykke – sposób na szczęście!

Jakie słowa kojarzą Wam się z Danią? Jaki obraz pojawia się w Waszych głowach jak słyszycie Hygge, Lykke czy o duńskim fenomenie szczęścia?

Parę dobrych lat temu, jak nasz 7 latek był zaczynającym mówić dwulatkiem, wpadła w moje ręce książka ” Hygge. Duńska sztuka szczęścia” Marie Tourell Søderberg. Już wcześniej czytałam dużo o fenomenie Duńczyków, którzy w badaniach naukowych przeprowadzanych na terenie Europy, dotyczących szczęścia i zadowolenia z życia, plasowali się zawsze w pierwszej trójce, a najczęściej zajmowali pierwsze miejsce . I to właśnie Duńczyk, Meik Wiking, w 2013 roku założył w Kopenhadze pierwszy Instytut Badań nad Szczęściem na świecie. Zaintrygowało mnie to bardzo i intryguje do dnia dzisiejszego 🙂

Książka „Hygge. Duńska sztuka szczęścia” próbuje odpowiedzieć nam na pytanie co się kryje za terminem Hygge, w jakich obszarach życia występuje i jak go odczytują Duńczycy. Hygge jest sposobem na życie, podejściem do życia. Zwraca uwagę na chwile, które są dla nas najważniejsze, chwile szczęścia, przytulności, spokoju, które można odnaleźć w najzwyklejszych sytuacjach, tych codziennych i najdrobniejszych. Że warto cieszyć się z małych, dobrych chwil. Hygge jest obecne w życiu każdego, ale nie zawsze potrafimy je nazwać czy zrozumieć, Duńczycy mają to opanowane do perfekcji. Chwile z ulubioną książką, kawą, pod ciepłym kocem na kanapie, wieczorną porą na tarasie przy blasku świec, przy rodzinnej kolacji pełnej uśmiechów i gwaru dzieci… można by wyliczać w nieskończoność. Hygge to nasze drobne przyjemności, a także radości dzielone z rodziną, przyjaciółmi, najbliższymi osobami 🙂

Hygge. Duńska sztuka szczęścia – Marie Tourell Søderberg | Książka w Lubimyczytac.pl – Opinie, oceny, ceny

Jak już przeczytałam książkę Marie Tourell Søderberg od razu wpadła mi w ręce druga książka o Hygge, właśnie wspomnianego wcześniej Meik’a Wikinga – „Hygge. Klucz do szczęścia”. Obie pozycje miały swoją premierę w Polsce w 2016 roku. Meik pisze o kluczu, przepisie, wiele nam podpowiada w jaki sposób każdy można sprawić, żeby życie było szczęśliwsze, spokojniejsze, komfortowe i bezpieczniejsze. Duńczycy cieszą się z drobnostek, żyją wolniej i spędzają dużo czasu z bliskimi. Cieszą się z małych rzeczy. Jak często o tym zapominamy w pogoni za nowymi wyzwaniami? W pędzie życia? Jeszcze słowo klucz, Duńczycy żyją spokojniej, nie pędzą, nie biegną, mają czas na Fikę (czyli kawę w gronie współpracowników czy rodziny), nie spieszą się nigdy, cenią ten czas, który mają i który przeżywają tu i teraz. Jak dużo możemy się od nich nauczyć…

Hygge. Klucz do szczęścia – Meik Wiking | Książka w Lubimyczytac.pl – Opinie, oceny, ceny

Rok po premierze pierwszej książki Meik’a Wikinga pojawia się jego druga pozycja tego autora – „Lykke. Po prostu szczęście”. Gdzie Meik Wiking od środka pokazuje nam co tkwi w fenomenie szczęścia Duńczyków, dlaczego żyje im się tak dobrze. Jak funkcjonują na co dzień, i co ważne, jak Państwo wspiera ich w dążeniu do osiągania społecznych sukcesów i radości. Jak funkcjonują szkoły, przedszkola, jak wygląda ich dzień w pracy. Jak zachowują doskonałą równowagę między różnymi sferami życia.

Lykke. Po prostu szczęście – Meik Wiking | Książka w Lubimyczytac.pl – Opinie, oceny, ceny

Na czym skupiają się Duńczycy? Przygotowałam dla Was krótką ściągę:

Bycie razem czyli wspólnota, wspólne inicjatywy, pomysły, czynności. Wspólny obiad czy kolacja, gdy już wszyscy są w domu. Można usiąść, porozmawiać, każdy może opowiedzieć o swoim dniu i każdy jest wtedy ważny. Ważni są również przyjaciele, na których możemy polegać w potrzebie, sąsiad, sąsiadka, na którego możemy liczyć kiedy będziemy potrzebowali pomocy przy codziennych sprawach.
W oparciu o raport OECD, Better Life Index (Indeks lepszego życia) z 2016 roku w Danii aż 95.5 procent ludzi przekonanych jest, że w potrzebie mogą polegać na przyjaciołach. W Polsce procent ten wynosi 86,3 i zajmujemy pod tym względem 29 miejsce na świecie, Dania zaś zajmuje 3 miejsce, zaraz po Nowej Zelandii z wynikiem 98,6 procent i Islandii 95,7 procent. Wydawać by się mogło, że nie wypadamy najgorzej, ale trzeba jeszcze nad tym elementem trochę popracować ? Odświeżymy nasze stare kontakty, zadzwońmy częściej do przyjaciela, spotykajmy się częściej i pomagajmy sobie wzajemnie.

Pieniądze. Dochód i szczęście są ze sobą skorelowane. Ogólnie mówiąc, im kraj jest bogatszy, ludzie w tym kraju są szczęśliwsi. Jednak dochodzi tutaj zasada „kawałka ciasta”. Jaki pisze Meik Wiking – „Im więcej czegoś mamy, tym mniej szczęścia nam to daje. Pierwszy kawałek ciasta – świetnie, piąty – już niekoniecznie. Ekonomiści nazywają to prawem „malejącej użyteczności końcowej”. Ostanie określenie brzmi groźnie, ale chodzi o to, że niektóre społeczeństwa systematycznie są coraz bogatsze. Ale nie zawsze coraz szczęśliwsze. Dochodzi tutaj już wszędzie obecny konsumpcjonizm i stawianie sobie poprzeczki coraz wyżej i wyżej i podnoszenie naszych oczekiwań również na coraz wyższy poziom…

Zdrowie. Jest dla nas ważne od pierwszych dni życia, to dzięki niemu możemy się rozwijać, poznawać świat i szukać swojego szczęścia na ziemi. Duńczycy to naród, który kocha dwa kółka. Rowery są obecne wszędzie i wielu Duńczyków tylko w taki sposób dojeżdża do pracy lub spędza weekendowe rodzinne wycieczki. Rower podobno przedłuża życie o kilka lat i odejmuje kilka kilogramów! Duńczycy też dużo chodzą, spacerują sami lub ze znajomymi. Codziennie bardzo dużo się ruszają, co bardzo korzystnie wpływa na ich zdrowie, a jest to jak widać jeden z aspektów szczęśliwego życia.

Wolność i poczucie swobody! Zgodnie ze Światowym Raportem Szczęścia z 2012 roku – „Nikt nie będzie w pełni szczęśliwy, jeżeli nie ma poczucia, że może swobodnie kierować własnym życiem”. Ważnym czynnikiem jest tutaj równowaga między życiem prywatnym a pracą. Dzielenie czasu na pracę i dom w proporcji, która daje nam satysfakcję i spełnienie. Duńczykom znacznie łatwiej znaleźć tą równowagę, ponieważ ich standardowy tydzień pracy to 37 godzin, mają elastyczne warunki pracy, często też mogą pracować w domu i sami mogą regulować kiedy i od jakiej godziny zaczynają czy kończą pracę, najważniejsze jest wykonanie projektów/zdań, które są im przydzielone do realizacji. Po 16 tej w Danii nie zobaczysz już nikogo w pracy, to już są godziny dla rodziny.

Zaufanie oraz życzliwość. Dania to kraj uśmiechniętych ludzi, gdzie na zewnątrz przed kawiarniami można spotkać specjalne miejsca wydzielone dla wózków dla dzieci, kiedy mamy i tatusiowe spokojnie piją herbatę, kawę czy jedzą obiad lub śniadanie. Ludzie są dla siebie życzliwi w codziennych czynnościach, pomagają sobie wzajemnie i są serdeczni.

Książkę „Lykke. Klucz do szczęścia” czyta się bardzo szybko i z uśmiechem na buzi. Podobnie jak książki o duńskim Hygge :). Wszystkie te książki naładowane są pozytywnymi emocjami i powalają wierzyć, że to od Ciebie tylko zależy czy będziesz szczęśliwy. Wiadomo, jest wiele czynników, które te szczęście mogą zaburzać czy utrudnić, ale twoje nastawnie i realizowanie swoich celów małymi krokami, nie zwiedzie cię zbyt daleko od raz już obranej drogi do szczęścia. Szczęście buduje się krok po kroku, z każdego małego puzzla układa się ostatecznie obraz, który daje nam satysfakcję i spełnienie. 

 

Przechowywanie w stylu skandynawskim

Czy w Waszym domu, w którym mieszkają dzieci na każdym rogu można potknąć się o zabawkę? Idąc z kawą można zamaszystym ruchem wdepnąć w klocek lego i bardzo tego żałować 🙂 Nasze dzieci zabawki mają w swoich pokojach, na półkach w przestrzeni pod schodami i zawładnęły pokojem na parterze, który miał być naszym biurem – biblioteczką…. ale to chyba musimy jeszcze trochę poczekać…

Skandynawowie są mistrzami przechowywania, półki, półeczki, słoiki małe i duże, koszyki, koszyczki, pudełka, no uwielbiam ich za to, bo każda rzecz ma swoje miejsce 🙂 Rzeczny nie muszą być pieczołowicie ułożone, ale każda jest ważna, potrzebna i w zasięgu ręki.

Naszym priorytetem jest dom funkcjonalny, ale jednocześnie stylowy, wygodny, przytulny, w którym czujemy się dobrze. Skandynawowie mają tą cechę, dar do tworzenia rzeczy prostych, a jednoczenie bardzo wygodnych i pięknych, a to jest bardzo bliskie mojemu sercu 🙂

Podsunę Wam dzisiaj kilka propozycji przechowywania rzeczy w stylu skandynawskim 🙂

Koszyczek o cylindrycznym kształcie

Wykonany z trawy, duńskiej marki Ib Laursen. Może być miejscem na drobiazgi w pokoju dziecięcym, na aktualny zestaw lego, który właśnie składa nasza pociecha. Świetnie sprawdzi się również przy wejściu do domu, jako koszyk na klucze lub inne małe rzeczy. Pasuje również do łazienki, możemy wygodnie poustawiać w nim kosmetyki, które będą tym samym pod ręką, ale w oprawie koszyka będą się też pięknie prezentować. Podsyłam Wam od razu linka do koszyka – Mały kosz wiszący IB LAURSEN z uchwytem.

Maly kosz wiszacy IB LAURSEN z uchwytem

Drewniana taca

Na takiej tacy możesz mieć zawsze przygotowany zestaw podstawowy jak wpadną goście. Parę kubków, rurek ładnie ułożonych, mała świeczka… co pięknie wygląda i może być ozdobą stołu w salonie, a jednocześnie możemy przy niej usiąść i zacząć miło spotkanie. Taca duńskiej marki Ib Laursen wykonana została z olejowanego drzewa akacjowego. A co dodatkowo – możemy ją wykorzystać jako element dekoracji na świece, gałązki, lub inne elementy. Znajdziecie ją tutaj.

Drewniane pojemniki!

No uwielbiam je w każdym kształcie, bo pięknie prezentują się zarówno w kuchni, a także w salonie czy na tarasie/balkonie. Pojemniki, które można u nas znaleźć pełnią rolę pięknego, wyjątkowego, drewnianego rustykalnego schowka, który może również stać się półką, jeżeli tylko tego zapragniemy. Ib Laursen ma w sowiej ofercie pojemniki bez przegródek, z jedną przegródką lub też z dwoma, wszystko zależy od tego na co chcielibyśmy dany pojemnik przeznaczyć 🙂 Zajdziecie je tutaj Drewno użyte do wykonania półek z tej kolekcji pochodzi z recyklingu. Każda półka ma swoją historię i swoje pochodzenie bierze z drewnianych form, które były w Indiach używane do wyrobu ręcznie formowanych cegieł. Glina była wkładana do formy, gdzie następnie była prasowana i wstrząsana, a na końcu wyjmowana, aby mogła leżeć na słońcu i wyschnąć 🙂 Dlatego wszystkie półki z tej serii Ib Laursen są unikalne pod względem rodzaju drewna, wieku i wyglądu.

Słoiki!

Macie w domu słoik ze słodyczami? Ja przyznaję się, że mamy taki duży słoik w naszej kuchni, który oczywiście cieszy się największą popularnością dzieci i wszystkich kolegów, którzy odwiedzają naszego starszego syna. Jest zawsze kolorowy i cieszy oko, a przy tym jest zrobiony z grubego szkła i przykryty jest drewnianą pokrywką. Taki słoik super sprawdzi się na wszystkie sypkie rzeczy i nie trzeba ich wtedy upychać po półkach, bo pięknie się wtedy też prezentuje na blacie w kuchni. Taki słój znajdziecie tutaj.

Lubicie długie letnie wieczory i podjadanie na tarasie?

Żeby na wasze smaczności nie rzuciła się do razu chmara much i os wszystkie wasze smakołyki możecie umieścić pod szklaną pokrywką. Solidna, wykonana z grubego szkła – wszystkie osy i muchy muszą się teraz obejść smakiem. A małe pokrywki znajdzie tutaj, te większe tutaj.

Skrzynka z uchwytem

Chciałbym jeszcze wrócić do drewna, które kocham jeżeli chodzi o wystrój wnętrz i przechowywanie 🙂 Bardzo praktyczna, a zarazem pięknie  prezentująca się jest skrzynka z przegródkami i z uchwytem. Zmieścisz w niej sztućce, przyprawy, zioła, co tylko przyjdzie Ci do głowy. Jej duży atut to właśnie uchwyt, z którym przeniesiesz ją w dowolne miejsce, postawisz na tarasie, w ogrodzie czy na balkonie. Skrzynka przyda się podczas pikników, małych u dużych 🙂 Można ją znaleźć tutaj.

Jak widzicie, w przechowywaniu w stylu skandynawskim dominuje drewno i szkło, naturalne materiały, które bliskie są naturze, a jednocześnie mają swój niepowtarzalny urok 🙂

 

Aktywności dla dzieci w stylu skandynawskim

Czas wakacji, odpoczynku, dni długich i słonecznych, najwięcej czasu spędzamy wtedy na dworze, w ogrodzie, na tarasie. Nasze dzieci również dużą część dnia spędzają właśnie na dworze, więc podsyłam Wam kilka fajnych aktywności, dzięki którym wypijecie na spokojnie kawę, czy zimną lemoniadę i z uśmiechem popatrzycie na Wasze pociechy zaaferowane swoją zabawą.

Oczywiście nie bałabym sobą, gdyby inspiracje na zabawy nie wiązałby się ze Skandynawią, tym razem przyjrzymy się szwedzkim aktywnościom.

Skandynawom bardzo bliskie jest życie zorientowane na naturę, tym samym bardzo dużo czasu spędzają na świeżym powietrzu. To z koli przekłada się na dbałość o swoje otoczenie i ekologię. Nikt nie chce spędzać czasu wśród śmieci lub zaniedbanych, zniszczonych terenów.  Skandynawowie doceniają dobroczynny wpływ przyrody na samopoczucie dzieci i dorosłych i normą jest spędzanie przerw w szkołach, przedszkolach na zewnątrz, na świeżym powietrzu. I pogoda nie gra tutaj roli, jak pisze Lindy Åkeson McGurk – nie ma złej pogody – wystarczy zorganizować odpowiednie ubranie! W okresie wakacji ten czas spędzany na dworze jeszcze znaczniej się wydłuża, więc podsyłam kilka pomysłów na dziecięce zabawy na świeżym powietrzu.

Błotna kuchnia

Numer jeden dla dzieci kilkuletnich, już 2 latki dzielnie w niej „gotują”. Można ją stworzyć z kliku desek, palet tak łatwo dostępnych. W Internecie znajdziecie bardzo dużo inspiracji na wykonanie błotnej kuchni, wystarczy trochę blatu na naczynia, garnki, miski, zapas piachu, ziemi oraz oczywiście wody, bo bez tego kuchnia błotna nie będzie pełnić swojej roli. Ale nie musicie konstruować niewidomo jakich przyłączy,  wystarczy pojemnik na wodę z kranikiem, który znajdzie też w naszym sklepie. Jak tworzyliśmy naszą błotną kuchnię pojemnik Ib Laursen nie był jeszcze dostępny, teraz już mamy go u nas w zapasie :). Z takimi akcesoriami, przelewaniem, robieniem babek, kawek i herbatek mamy zajęcie dla dzieci na długą chwilę 🙂 Sprawdzone przez naszą córkę. Taką zabawą uaktywniamy wszystkie zmysły pozwalając jednocześnie zachować równowagę wewnętrzną, takie wydarzenia najbardziej zapadają w naszą pamięć. Tworząc więc błotną kuchnię dla naszych dzieci podarowujemy im pięknie wspomnienia 🙂

Stworzenie mini kempingu w swoim ogrodzie, na balkonie czy tarasie

Dzieci uwielbiają tworzyć swoje „bazy”. Latem jest to ułatwione, słoneczna pogoda pozwala żeby takie konstrukcje powstawały na zewnątrz. Z kocyków, sznurków pomiędzy drzewami, można również wykorzystać popularne w wielu dziecięcych pokojach tipi. Wypełnione poduszkami i kocykami staną się miejscem gdzie można się schronić przed upalnym słońcem, napić się zimnej lemoniady i poprzeglądać dziecięce książeczki. Dzieci przy tworzeniu swojego miejsca, „bazy” są spontaniczne, nieskrępowane i często czerpią  inspirację z przyrody, z tego co ich otacza, tym samym uczą się jej, edukują.

Spacery oraz małe i duże wyprawy rowerowe

To nie muszą być dalekie wyprawy, wystarczy na pobliskie łąki, parki, skrawki zieleni, place zabaw, małe laski. Wystarczy się rozejrzeć, żeby zobaczyć wokół siebie wiele możliwości. A jak już dzieci zaczną się poruszać na rowerach wyprawy mogą stać się coraz dłuższe. Na początku możemy korzystać z przyczepek rowerowych, tak popularnych w Skandynawii, a które stają się coraz bardziej popularniejsze w Polsce. Potem przeskakujemy na rowerek biegowy, na którym dzieci również mogą z czasem pokonywać coraz dłuższe dystanse, by ostatecznie przysiąść się na rower z pedałami.

Piaskownica

Mała czy duża, z dostępem do wody jak w błotnej kuchni może stać się miejscem inicjacji wielu zabaw. I nie musi być to wyłuskana, wychuchana piaskownica jak z pirnteresta. U nas sprawdziła się mała wywrotka piasku dla której znaleźliśmy miejsce w naszym ogrodzie, na której dodatkowo można zrobić zjeżdżalnie, ścieżki dla spływającej wody, możliwości jest bardzo wiele. A jak nie mamy miejsca w naszym ogrodzie szukajmy placu zabaw, tylko zabierzmy do torby trochę akcesoriów, łopatki, grabki, foremki, wiaderka, dzięki którym potem mogą powstawać różne konstrukcje 🙂

Tor przeszkód 

Przyniesie frajdę małym i dużym. Zobaczcie co możecie wykorzystać w swoim ogrodzie, przydadzą się patyki, kartony, można wykorzystać ogrodowe zabawki, małe do omijania, duże do przeskakiwania i razem z dziećmi możemy zrobić rodzinne zawody. Podskoki, skoki na jednej nodze, przejścia pod i nad przeszkodami, możliwości jest wiele, ogranicza nas tylko nasza wyobraźnia 🙂

Dzieci spędzając dużo czasu na dworze nie tylko obcują z naturą, uczą się ją szanować i dbać o nią, ale są jednocześnie zdrowsze niż ich rówieśnicy. Są bardziej aktywne fizycznie, a co za tym idzie mają lepsze samopoczucie i są również bardziej kreatywne.

 

 

Nasze ulubione skandynawskie dodatki

Przygotowałam dla Was małe zestawienie moich ulubionych akcesoriów, dodatków z marki Ib Laursen i wspominam jeszcze o jedynym produkcie z marki Eva Solo z których często korzystam i które przydają mi się na co dzień. Oprócz funkcji wizualnej są praktyczne i wygodne w codziennym użytkowaniu.

Na początek – nożyczki Ib Laursen

Występują w różnych rozmiarach i długościach. Małe przydają się do jakiś drobnych przycięć, otwarcia różnych produktów w kuchni. Duże z kolei do przycięcia większych rzeczy, opakowań. Ib Laursen ma również w swojej ofercie długie, stylowe nożyczki, więc każdy może wybrać coś dla siebie.

Kubki w stylu skandynawskim

Kawa czy herbata w pięknym kubku smakuje o wiele lepiej. Mam w domu swoją ulubioną szufladę w której piętrzą się kubki o różnych promiennościach, wielkościach i kolorach. W zależności od nastroju, pogody, pory roku, każdy trafia po jakimś czasie w moje ręce i cieszy oko i pełny jest mocnej, aromatycznej kawy pitej w salonie czy na tarasie.

Kolekcja Mynte – patery i klosze

W naszym domu sprawdza się bardzo i jednocześnie jest piękną dekoracją – patera z kolekcji Mynte Ib Laursen oraz tworzący z nią zgrany duet – klosz z ozdobnym uchwytem IB LAURSEN Petite. Świetne na małe babeczki, ciasteczka i inne słodkości do których szczególnie w okresie letnim chętnie lecą wszystkie owady. Zestaw ten pięknie prezentuje się zarówno na co dzień, jak również sprawdzi się także na każdym małym i dużym domowym przyjęciu.

 

Kosz z plecionej wierzby IB LAURSEN

Mały kosz wiszący duńskiej marki Ib Laursen wykonany z plecionej wierzby jest bardzo uniwersalny i odnajdzie się w każdym wnętrzu. Można go powiesić za przygotowane do tego ucho, ale może również stać na podłodze na tarasie, balkonie, czy w salonie. Ma bardzo wiele zastosowań, w tym sprawdza się dobrze również jako miejsce na drobiazgi, gdy znajduje się przy wejściu do domu.

Czajnik elektryczny w stylu skandynawskim Eva Solo

Jednym z najczęściej używanych sprzętów w kuchni jest właśnie czajnik elektryczny. Stoi na blacie, zawsze pod ręką i jest nieodzownym elementem kuchni. Czajnik elektryczny EVA SOLO jest tak pięknie i estetycznie wykonany, że z powodzeniem można go ustawić również wprost na stole, a odnajdzie się w każdym wnętrzu, szczególnie w stylu skandynawskim, nordyckim, jak również w nowoczesnym czy loftowym.

Co go charakteryzuje? Elegancki wygląd, organiczne, delikatne kształty. Działa w systemie drip-free, który zapobiega kapaniu, posiada również zintegrowaną pokrywkę, której nie trzeba otwierać aby nalać wody do czajnika.

Duńska marka Ib Laursen ma wiele dodatków, akcesoriów, które bardzo dobrze są wykonane, pięknie wyglądają, a jednocześnie są bardzo praktyczne. Z kolei punktem wyjścia marki Eva Solo są funkcjonalne, wysokiej jakości przybory kuchenne, które należą już do klasyki sztuki użytkowej i jej produkty można znaleźć w każdym duńskim domu ?