Aktywność po skandynawsku i po polsku :)

No i przyszła kolej na mnie… nos zapchany katarem, ból gardła i głowy… przeziębienie. Przyznam że bardzo rzadko choruję, wpływa na to bardzo wiele czynników, jeden z nich to właśnie AKTYWNOŚĆ 🙂 , która pokrywa się również z lagom podejściem do aktywności.

 

Po pierwsze… wspólny ruch na świeżym powietrzu!

Dlaczego wspólny, ponieważ jak już umówisz się z koleżką czy kolegą np. na bieganie, że pójdziecie razem na rower, rolki lub kto co woli, a najlepiej jak umówicie się w kilka osób, znalezienie wymówki, żeby nie ruszyć tyłka z fotela czy kanapy będzie o wiele trudniejsze. Zanim zaszłam w ciążę biegałam z trzema dziewczynami z pracy, wspólnie stworzyłyśmy grupę na whatsapp, którą wesoło nazwałyśmy Dream Team i przez komunikator umawiałyśmy się na kolejne spotkania. Minimum 2 razy w tygodniu można było nas spotkać jak biegałyśmy alejkami po wyspie Bolko, lub po okolicznych wioskach – jak starowałyśmy spod mojego domu. Trasy biegowe, tak samo szlaki rowerowe czy rolkarskie warto zmieniać, poznawać nowe okolice i delektować się zmianami jakie zachodzą w naturze każdego dnia. Biegałyśmy najczęściej wieczorem, kiedy już zdążyłyśmy zapomnieć co było na obiad i można było wyruszyć.

 

Po drugie… wybierz malowniczą trasę na ruch

Zapach drzew kwitnących lub owocujących w zależności od pory roku witał nas za każdym razem, zapach żniw latem, zbiorów jesienią, zboże które z maleńkiego ziarnka urosło nam po pas, pola kukurydzy które od ziarenka urosły tak duże, że nie było nas zza nich widać. Alejki i uliczki pełne słońca, czasem również letniego czy jesiennego deszczu, ponieważ żadna pogoda nie była nam straszna żeby iść razem pobiegać.

Możesz wtedy dostrzec to, na co nigdy wcześniej nie zwróciłaś/ zwróciłeś uwagi i zakumplujesz się z okolicą 🙂

Tęsknię za tymi naszymi wspólnymi biegami, bo teraz zostały mi jak na razie tylko spacery, ale myślę że już jesienią znowu nas zobaczycie 🙂 mamy nawet takie same koszulki i każda banana na twarzy, łatwo nas będzie rozpoznać 🙂

 

Po trzecie… jeżeli nie musisz jechać gdzieś daleko wybierz spacer lub rower

Podejście lagom zmienia czas podróży w przygodę, a konieczność przedostania się z punku A do B otwiera wiele możliwości. Wybierz mniej uczęszczana drogę, nie śpiesz się tym razem, wyjedź wcześniej, przy okazji może odkryjesz nietypowe rzeczy, nietypowe domy, ogródki, piękne łąki i pola.

 

Po czwarte… ciesz się przyrodą

Zawsze trzeba się tylko dobrze ubrać, odpowiednio do pogody i można wyjść na ogród, pójść na spacer, zrobić ognisko, biwak, grilla, zrobić sobie wycieczkę rowerową, pójść na ryby… możliwości jest bardzo wiele. Nasz Kuba od wiosny do jesieni czas po przedszkolu spędza najczęściej na dworze, no chyba że faktycznie jest pochmurnie, zimno i deszczowo, wtedy chętnie wybiera się z tatą na basen…. rośnie nam mały pływak 🙂 Dzięki temu, że Kuba spędza tak wiele czasu na dworze ma bardzo dobrą odporność na infekcje oraz bardzo wiele wie i uczy się o otaczającym go świecie, bąkach, osach, pszczołach, mrówkach, pająkach, jak również o kwiatach, owocach i otaczającej go zieleni. Uwielbia swój mały nosek położyć na kwiatku, który spotka, mocno wciągnąć jego zapach i z uśmiechem opisać swoje wrażenia o nim 🙂

Aktywność i przebywanie na świeżym powietrzu, korzystanie z okolicznych dobrodziejstw natury wzmacnia nasz system odpornościowy, łapiemy witaminę D, przebywanie na łonie natury nastraja nas pozytywnie, a ruch wyzwalana w nas endorfiny, czyli hormon szczęścia i dobrego samopoczucia, więc czego chcieć więcej… 🙂 Korzystajmy z tych dobrodziejstw każdego dnia.

I tak popijam sobie imbirówkę (nie mylić z żadnym alkoholem, przepis podaje poniżej 🙂 ) i biorę syrop z mleczy autorstwa mojej mamy, na obiad bulgocze rosołek i od razu czuję się lepiej

 

Dla chętnych podaję składniki na imbirówkę:

  • 1 litr wody
  • świeży imbir (wielkości mniej więcej kciuka lub więcej dla twardzieli)
  • 1/2 łyżki kurkumy
  • sok z 1 cytryny
  • 1 łyżka miodu

Imbir obrać i zetrzeć na tarce o drobnych oczkach. Do garnka wlać 1 litr wody, dodać utarty imbir oraz 1/2 łyżki kurkumy i gotować przez 5 minut. Po zdjęciu z ognia wcisnąć sok z cytryny. Przestudzić do ok. 40 *C. Po przestudzeniu dodać 1 łyżkę miodu. Wymieszać i smacznego 🙂

 

 

 

Fika – czyli szwedzka przerwa na kawę :)

Filiżanka pachnącej świeżej kawy z odrobiną mleka, lub bez mleka dla smakoszy…. aromat jej rozchodzi się po całym domu lub biurze, już samo przygotowanie kawy nastraja nas pozytywnie i pobudza nasze kubki smakowe…

Polacy wypijają dużo kawy w ciągu roku, ale do rekordzistów należą Szwedzi, którzy spożywają przeciętnie 7,32 kg kawy na dorosłego obywatela, podczas gdy w Unii Europejskiej średnia ta wynosi 4,83 kg. Szwedzi znajdują się w pierwszej trójce krajów, w których konsumpcja kawy jest najwyższa na świecie. Spytanie pewnie dlaczego? Wiąże się to wprost w kulturą Fika!

Fika – wywodzi się ze stylu Lagom i jest to po prostu przerwą na kawę z przyjaciółmi, do której Szwedzi zajadają się cynamonowymi bułeczkami, kanapkami lub owocami. Jest to zarówno przerwa w pracy ze współpracownikami, przerwa na kawę studentów pomiędzy zajęciami, czy weekendowa fika rodzinna, gdzie do kawy często serwowane są domowe wypieki.

Fika ma takie samo znaczenie dla Szwedów jak wyjście Brytyjczyków do pubu, fika to moment, żeby spokojnie zatrzymać się w codziennym zgiełku i nawału pracy, obowiązków, odetchnąć i się zrelaksować 🙂

Już niedługo zapowiada się dłuuugi majowy weekend, więc może znajdziecie czas na niejedną rodzinną Fikę, czego Wam życzę 🙂

 

 

 

 

Pokój przedszkolaka – urządzamy pokój dla syna w stylu skandynawskim

Mój własny pokój! Mam 6 lat, jestem już starszym przedszkolakiem, który zna już wszystkie literki i rodzice postanawiają, że wyprowadzą mnie w końcu z ich sypialni i mojego łóżeczka do którego już się ledwo mieszczę i dostanę swój własny pokój! Moi starsi bracia mają wspólny pokój, ja dostanę swój własny! Na tą wiadomość dostałam wypieków na policzkach i bardzo się ucieszyłam. Moim pokojem zostanie drugi salon, którego rodzice używają jak zapraszają więcej gości, teraz zmieni swoje przeznaczenie. ¼ pokoju to duże donice z kwiatami, które moja mama uwielbia i mamy je w domu na każdym korku. Jest Monstera dziurawa z ogromnymi liśćmi, Beniaminek który rośnie aż do sufitu, Kliwa z liśćmi bardzo długimi i oczywiście królujące wtedy w latach 80-tych paprotki. Dostaję nową, wygodną rozkładaną sofę i biurko, bo od września zaczynać będę swoją przygodę ze szkołą. Na półkach meblościanki „Nysa” lądują moje książeczki i pluszaki i pokój już jest mój! 🙂

Takie są moje wspomnienia z dzieciństwa… na tyle moi rodzice mogli sobie wtedy pozwolić i wspominam ten okres bardzo pozytywnie 🙂

Nasz Kuba ma już 3.5 roku i w najbliższym czasie będzie na podobnym etapie jak ja kiedyś, będziemy urządzać mu jego małą przystań, pokój w którym będzie mógł odpocząć i będzie się czuł w nim bezpiecznie. Teraz mamy dostęp do wielu kolorów, mebli, materiałów, dzięki którym możemy przygotować wspaniałe pokoje dla naszych dzieci, w których chętnie będą spędzały czas i rozwijały swoje umiejętności i zainteresowania.

My postawialiśmy na jasne, spokojne kolory, szarości, biele i jasne zielenie (zielony, to ulubiony kolor Kuby, a jak wiadomo jest to kolor, który też uspokaja, regeneruje, pozytywnie na nas wpływa).

Podobno ludzie lubiący kolor zielony są towarzyscy i przyjaźni – co faktycznie można powiedzieć o Kubie, który jest bardzo pozytywny każdego dnia i wiele się uśmiecha 🙂

Efekt naszych prac będzie można zobaczyć na blogu za jakiś miesiąc, maksymalnie dwa (dajemy sobie mały margines, bo na niektóre mebelki i elementy dekoracji trzeba czasem trochę poczekać i nie są dostępne na już), a dzisiaj przedstawię wam co wybraliśmy do pokoju naszego kochanego łobuziaka:

  • Dywanik z Bloomingville przedstawiający drogę przez góry i lasy z małymi drewnianymi autami i znakami do kompletu. Kuba uwielbia podróże i samochody, dywanik ten łączy te dwa elementy 🙂

  • Do kompletu dokupimy mu jeszcze drewnianą ciuchcię z wagonikami, którą również będzie mógł jeździć po dywanie 🙂 Z dywanika jeszcze będzie mogła startować drewniana rakieta. Kuba uwielbia od jakiegoś czasu bajkę „Wallace i Gromit” i odcinek „Wyprawa na księżyc”, gdzie bohaterowie polecieli na księżyc… szukać sera… a dzisiaj Kuba w związku z tym koniecznie musiał pójść do przedszkola w koszulce z rakietami :):)
  • Łóżeczko to jeden z najważniejszych mebli w pokoju, chcemy żeby służyło nie tylko do spania, ale również do przeglądania książeczek, odpoczynku w ciągu dnia. Przejrzeliśmy dużo ciekawych projektów ofert i zdecydowaliśmy się na łóżeczko TipiBed od Luletto – jest to łóżeczko polskiej produkcji, które powstają w ramach rodzinnej firmy. Model ten wzorowany jest na stylu skandynawskim. Łóżeczko malowane jest bezpiecznymi, wodnymi farbami, wykonane z drewna sosnowego, a kształty łóżka są zaoblone i bezpieczne.

Do łóżeczka położymy nowego przyjaciela Kuby, długiego, biało-czarnego krokodyla Bloomingville, do którego będzie się mógł przytulać całym sobą 🙂 oraz poduszkę i kołdrę ubierzemy w biało-zielone wesołe zwierzątka od Done by Deer.

Żeby w łóżeczku zrobiło się jeszcze przytulniej pojawią się w nim również mięciutkie poduszeczki – mała chmurka, gwiazdka i księżyc oraz okrąglutki, przytulaśny bóbr z kolekcji Bloomingville.

  • Oprócz samochodów, motocykli i rakiet, Kuba uwielbia również zwierzęta, podzieli się swoją ostatnią bułeczką z kotem sąsiada i sprawia mu to wiele przyjemności, więc elementy ze zwierzątkami będą przewijać się przez jego pokój. Takie elementy też pozytywnie wpływają na dziecko.
  • W pokoju małego podróżnika nie może zabraknąć tipi, które nawiązuje swoim stylem do łóżeczka TipiBed. Wybierzemy model z motywem zajączka lub wiewiórki, Kubuś zdecyduje 🙂

  • Na niezliczoną ilość autek, klocków i innych zabawek niezębne będą torby i pudełka do przechowywania. Bloomingville  ma piękną kolekcję toreb ze zwierzątkami, z wiewiórką i ślimakiem w kolorze biało-zielonym, czyli w takich które najbardziej odpowiadają Kubusiowi. A marka Done by Deer  ma bardzo wygodne i solidnie wykończone pudełka ze słonkiem i nosorożcem.

  • Jedną z części ścian pomalujemy farbą tablicową, żeby Kuba mógł na niej rysować swoje wyobrażenia otaczającego go świata i dołożymy obok miarkę wzrostu Bloomingville z sympatycznymi zwierzątkami, a na drzwiach wylądują małe haczyki z królikiem, bobrem, misiem i lisem, gotowe zawsze do powieszenia bluzy lub kurtki, która powinna być pod ręką małego poszukiwacza przygód.

Taki jest nasz mały plan na urządzenie pokoju naszego 3.5 latka, w następnym wpisie będziemy planować pokój dziewczynki, naszej małej Julianki, więc będzie to pomysł na urządzenie pokoju w stylu skandynawskim dla niemowlaka i dziecka do 3 lat.

 

Styl skandynawski w pokoju dziecka – wstęp :)

We wszystkich nas drzemie chęć poznawania świata i podróżowania. Od najmłodszych lat jesteśmy ciekawi najpierw co się kryje za najbliższym rogiem, domem, ogrodem, łąką, lasem… nasz mały dziecięcy świat staje się coraz większy i ciekawszy. Drzemie w nas jeszcze jednak druga potrzeba, potrzeba pewności, bezpieczeństwa i przebywania w znajomym i przyjaznym otoczeniu. Dlatego po podróżach małych i dużych, bliskich i dalekich warto mieć gdzie wrócić, poczuć się wygodnie i schronić się przed światem zewnętrznym. Możemy już wtedy zacząć planować nową podróż, ale przyjemy i bezpieczny pobyt w domu jest nam również potrzebny 🙂

Nieważne też czy tworzymy nasze bezpieczne miejsce „na stałe” czy „na chwilę”, ważne jest żebyśmy w nim czuli się dobrze, komfortowo, zaznali wytchnienia i mogli je urządzić w miarę możliwości według swojego gustu. Ponieważ to gdzie mieszkamy jest odbiciem nas samych.

Styl skandynawski to minimalistyczne podejście do designu i dekoracji. To produkty dobrej jakości, z naturalnych materiałów, które mogą przetrwać z nami lata. To również meble, które „rosną” z naszymi dziećmi, i w zależności od etapu ich rozwoju możemy je wykorzystać na wiele sposobów oraz dekoracje, akcesoria, dodatki, które wyglądają stylowo, szykownie i przytulnie. Marki kochane przez Skandynawów i najbardziej wśród nich popularne jeżeli chodzi o urządzanie pokoi dzieci:

Są to marki z historią, tradycją, które stawiają na jakość, detale i piękne kolory. Znajdziemy tutaj wiele inspiracji, przez które będę was oprowadzać.

Naszą podróż zaczniemy od Strefy dziecka i urządzaniu pokoju dziecięcego, najpierw dla dziewczynki, później dla chłopczyka. O tym będzie mój następny wpis, który się wkrótce pojawi, a już dzisiaj przesyłam wam moc inspiracji.

 

Zdjęcia pochodzą z oficjalnych stron wyżej wymienionych marek.

 

Z miłości do natury…

Czerwone policzki od zimnego wiatru, ubranie ciepłe, wielowarstwowe i wielki uśmiech na twarzy… tak najczęściej wygląda Kuba po wiosennym spacerze w nie do końca wiosennej aurze… czekamy na coraz cieplejsze dni.

Najbliższe dni zapowiadają się słonecznie, przy temperaturze około 18 stopni, jak miło będzie poczuć tą potęgę witaminy D na policzkach. Kuba już wie, że witamina D jest super i jest niezbędna, jak słońce wychodzi zza chmur wystawia swoje czerwone policzki i język na wszelki wypadek, mówiąc że wtedy więcej witamy złapie… 🙂

Szwedzki styl życia Lagom jest nierozerwalnie związany z naturą, cecha ta jest pielęgnowana od najmłodszych lat, każdemu małemu Skandynawowi wpaja się szacunek do natury i uczy się ją rozumieć. Radość przynosi spędzanie czasu na świeżym powietrzu i dbanie o środowisko, którym się otacza. Lagom budzi świadomość i zachęca , by wciąż zadawać pytania. Chce również żeby każdy żył z poczuciem celu i był pełny dociekliwej uważności, która poprawia styl życia i chroni to co dla nas ważne.

Dlatego dla Skandynawów ważne jest to co naturalne i objawia się to w wielu aspektach:

  • Urządzanie wnętrz i dekorowanie

Drewno wykorzystywane jest zarówno w zabawkach dla dzieci oraz w aranżacji i budowie skandynawskich wnętrz. Drewno żyje sowim życiem, tak jak derewniana zabawka dla dziecka po paru miesiącach korzystania z niej posiada rysy po małych rączkach, które zdążyły ją kilkanaście razy upuścić, tak drewniana podłoga w salonie daje ciepło, zapach drewna i opowiada historię rodziny która mieszka w domu. Drewno i inne naturalne materiały z których Skandynawowie urządzają swoje wnętrza można oprzeć na 4 zasadach szwedzkiego designu:

  • praktyczny, prosty i łatwy w użyciu,
  • zrobiony z trwałych składników wysokiej jakości,
  • zaprojektowany tak by służył długo,
  • ładny – będzie elementem naszego wnętrza i ma cieszyć nasze oko.

Wyżej wymieniłam najważniejsze cechy ujmujące funkcjonalność, jakość i estetykę, która pojawia się w skandynawskich wnętrzach.

  • Uroda

Szwedzkie podejście do urody jest bardzo minimalistyczne. Dbanie o ciało od zewnątrz i od wewnątrz jest tak samo ważne jak dbanie o twarz za pomocą dobrych kosmetyków. Najlepiej jeszcze jak kosmetyki pierwszej potrzeby mieszczą się w torebce i zawsze można ich użyć w ciągu dnia. Na szczęście również w Polsce powstało już sporo ciekawych marek, i to polskich marek, które takie kosmetyki oferują, ja osobiście polecam Tołpe oraz Pat&Rub.

  • Moda

Subtelna estetyka, logiczne i praktyczne ubrania – to jest właśnie styl Lagom. Tutaj jakość jest kluczowa, materiały najlepsze, 100 % organiczna bawełna , wełna  i skóra. Oprócz tego że ubrania są najwyższej jakości to są również wszechstronne  – moda jest prosta i swobodna, a ubrania wielofunkcyjne, które można nosić na rożne sposoby i w wielu zestawieniach. Nie oznacza to że Szwedzi są monochromatyczni w wyborze garderoby, są otwarci i przyjmują europejskie modowe trendy, ale z uwzględnieniem dobrej jakości. Spotkamy tam zarówno brodacza noszącego ubrania w kratkę, jak również mieszczucha z przylizanymi włosami w stroju reto czy casual.

  • Jedzenie

Produkty najlepszej jakości, rodzime i sezonowe, do których mamy dostęp na na co dzień. To jest również filozofia Lagom. Naturalne smaki, sezonowość, które dają nam dobre samopoczucie i lepsze wykorzystanie jedzenia oraz daje nam siłę na cały dzień. Dieta powinna być przy tym realistyczna i łatwa do codziennego stosowania, przygotowanie obiadu ma zająć pół godziny, a nie 2 godziny ślęczenia nad garnkami. Nie wykluczane jest również dabanie o swoje małe zachcianki, czyli sięgać np. po mały kawałek czekolady, a nie zjadać od razu pół tabliczki, umiar jest tutaj również bardzo ważny zarówno w kuchni, jak w całej filozofii Lagom.

Produkty czyste, świeże proste oddające zmianę pór roku, łączenie dobrego smaku z wiedzą na temat zdrowia i dobrego samopoczucia. Jak najlepsze wykorzystanie tradycyjnych produktów, którymi każdy z regionów w którym mieszkamy się otacza.

 

Jak widać optymalne wykorzystanie zasobów natury i zaprzyjaźnienie się z nią przewija się przez wiele aspektów naszego życia, które się uzupełniają i wzajemnie współgrają 🙂 Życzę Wam powodzenia w szukaniu swojej drogi.

 

 

 

Zabawy na dworze i ich pozytywny wpływ na dzieci i dorosłych

Dzisiaj mamy pierwszy dzień wiosny! Mamy to szczęście, że prawie w całej Polsce świeci dzisiaj słoneczko i można cieszyć się pierwszymi oznakami wiosny. Przed przedszkolem Kubusia kwitną piękne krokusy i znikają resztki śniegu.

Z badań brytyjskiej organizacji charytatywnej Mind i naukowców z University of Essex wynika, że czas spędzony na łonie natury poprawia samoocenę i korzystnie wpływa na zdrowie. W końcu zaczyna się pora roku, gdzie będziemy mogli korzystać z tego dobra na co dzień 🙂

Udowodniono, że dzieci, które dużo spędzają czasu na łonie natury mają lepszą koncentrację, są grzeczniejsze i bardziej twórcze. Stąd pewnie rodzą się czasem pomysły naszego Kuby, który ma niesamowitą wyobraźnię 🙂

Wiosna i lato w Polsce są dłuższe i cieplejsze niż w Skandynawii, powinnyśmy więc to dobro wykorzystać najlepiej jak to możliwe. Skandynwaskie podejście do wychowania dzieci, to wychowanie dzieci w naturze, wskazanie im zagrożeń, namawianie do szukania przygód i przezwyciężania leków. Na nadchodzący sezon wiosenny proponuję:

  • Zorganizowanie ogniska dla dzieci, które przyjemnie nas ogrzeje, dopóki wieczory wiosenne są jeszcze chłodne. Można przy nim upiec kiełbaski i zrobić grzanki z chleba. My byliśmy w styczniu w odwiedzinach w Londynie, u brata mojego męża i nawet styczniowa, londyńska pogodna nie przeszkadzała nam na zrobienie właśnie ognista, wystarczyło się ciepło ubrać, a uśmiechnięte i czerwone buzie Kuby i jego kuzynów potwierdzały tylko dobrą zabawę.
  • Zaczyna się czas wypraw rowerowych, pieszych wycieczek w promieniach ciepłego słoneczka. Czasem wystarczy pójść dwie, trzy ulice dalej, żeby zatopić się w spokojnej zieleni, albo pojechać parę, paręnaście kilometrów i zażyć spokoju lasu.
  • Piknik w lesie! Pamiętam to jeszcze z dzieciństwa, w słoneczne niedziele wiosny i lata, rodzice pakowali do auta koce, piłki do gry w nogę i do odbijania, paletki do badmintona oraz pełny koszyk smakołyków (bo na łonie natury głodnieje się szybko) i jechaliśmy do lasu, jak bliżej to rowerami, trochę dalej to samochodem. Mieliśmy kilka miejsc, polan, gdzie było dużo otwartej przestrzeni do zabawy, gdzie można było rozłożyć koc, zjeść kanapkę, nazrywać kwiatów i bawić się w berka lub chowanego za pobliskimi drzewami. Tutaj tylko musimy pamiętać o jednym – zabezpieczeniu dzieci przed kleszczami, najlepiej naturalnymi środkami, jeżeli mamy do takich dostęp. Ostatnio furorę wśród mam robi ultradźwiękowy odstraszacz TickLess, będziemy go w tym roku intensywnie testować i damy znać jak działa.
  • Ruch na łonie natury! Ja uwielbiam biegać, warto też skorzystać z siłowni na świeżym powietrzu, których jest teraz bardzo dużo w miastach i również na wsiach. Spędzanie czasu w zamkniętej siłowni nie wpływanie na nasze samopoczucie i wygląd tak dobrze jak ćwiczenia na świeżym powietrzu. I tutaj ciekawostka, w Skandynawii próżno szukać zamkniętych pod dachem siłowni, jest ich jak na lekarstwo, Skandynawowie uwielbiają ruch na dworze i dla nich pogoda, gdzie już nie wychodzą i zostają w przyjemnym cieple domu to -20 stopni, w innym wypadku pogoda jest dobra na ruch na dworze, zimą są to wtedy łyżwy, sanki czy narty, a wiosną spacery, rowery, rolki i wszystko co im wpadnie do głowy, żeby razem rodzinnie i aktywnie spędzić czas.

Poszczególne punty można powtarzać tak często jak się tylko da i ma się na to czas i ochotę 🙂

 

„Pan Radosny” seria książeczek Roger Hargreaves

W kolejce do kasy podczas rodzinnych zakupów wpadła nam w ręce mała książeczka. Staliśmy z mężem spokojnie, Kuba już mniej spokojnie, zaczął przebierać nogami, gdy na półeczce zauważył „Pana Radosnego”. Mała, kwadratowa książeczka, z kolorowym i uśmiechniętym „panem Radosnym” na okładce. Oczywiście chciał ją od razu, a że cena jej nie była duża książeczka wylądowała w małych rączkach na stałe.

Już w samochodzie chciał, żebym mu ją całą przeczytała, ostatecznie usiedliśmy spokojnie wieczorem na kanapie, przy rozpalonym komiku w domku w Karpaczu, do którego pojechaliśmy w ubiegły weekend już chyba na ostanie zjazdy sankami w tym roku, śniegu gdzie obecnie mieszkamy jest zawsze jak na lekarstwo, a Kuba uwielbia sanki.
Rozsiedliśmy się więc wygodnie. Pan Radosny był „grubiutki, okrąglutki i radosny!” Czytając ten fragment Kuba zaczął się śmiać od ucha do ucha, a jego tato rzucił z kuchni, że to zupełnie jak on 🙂

Później poznajemy Rodośnie, krainę gdzie mieszka Pan Radosny i inni jej mieszkańcy.
Przeczytałam książkę klika razy, zanim Kuba pozwolił mi skończyć, bardzo mu się spodobała.
Gdy poszedł zająć się inną zabawą, miałam wtedy chwilę żeby zerknąć kto jest autorem książeczki i jakie wydawnictwo ją wydało.

Autor to Roger Hargreaves, Brytyjczyk, ojciec dwóch synów, który zaczął pisać i ilustrować małe książeczki jak jego synowie byli mali i chciał spędzać z nimi jak najwięcej czasu.
Pracował wcześniej jako copywriter, co ułatwiło mu pracę nad małymi dziełami. Bohaterem każdej książeczki jest jakaś emocja lub element osobowości. Pierwsza książeczka z serii powstała w 1971 roku i jak czytamy na stronie wydawnictwa Egmont, które wprowadziło całą serię na rynek polski – „Postaci Mr. Mena i Małej Miss narodziły się pewnego dnia w 1971 roku, przy śniadaniu, za sprawą ośmioletniego wówczas syna autora, który zapytał go o to, jak wyglądają łaskotki. Kreatywny tata postanowił je…narysować i tak powstała pierwsza postać serii, a po niej kolejne. Od tamtej pory, mimo upływu lat, Mr. Men i Mała Miss zdobywają serca kolejnych pokoleń dzieciaków na całym świecie.”

Bohaterowie, czyli Mr Men i Mała Miss pojawiają się w serii dla chłopców i w osobnej dla dziewczynek. Chociaż jako drugą książeczkę następnego dnia Kuba upolował sobie „Małą pomocnicę”, nie przeszkadzało mu w ogóle, że teraz bohaterką jest Mała Miss.

Książeczki są kolorowo i zabawnie ilustrowane, uczą emocji, ich okazywania i nazwania ich po imieniu. A że seria jest bardzo rozbudowana, 47 książeczek o Mr Menie i 35 książeczek o Małej Miss, każdy mały przedszkolak znajdzie w niej coś dla siebie.
Książeczki dedykowane są dla dzieci w wieku od 2 do 6 lat. Każda zawiera historię o jej głównym bohaterze dzięki której dzieci zadają wiele pytań i uczą się przy tym co związane jest z daną emocją lub elementem osobowości.
Ich cena też nie jest wygórowana, a teraz na stronie wydawnictwa Egmont książeczki są jeszcze o 25 % procent tańsze, więc zaczynamy z Kubą zbierać naszą kolekcję 🙂

Zdjęcia pochodzą ze strony www.egmont.pl

Pomysłowość i kreatywność naszych dzieci :) „Nieźle to sobie wymyśliłeś, Albercie”

W drugiej książeczce o Albercie, którą napisała Gunilla Bergström Albert już nie jest 4 latkiem, ma lat 5 i jest baaaardzo pomysłowy.

Dzieci uwielbiają się bawić, jak nie ma w pobliżu kolegów, koleżanek, kuzynów czy kuzynek lub rodzeństwa (chociaż u każdego to wygląda inaczej 😉 ) jest czas na zabawy z rodzicami.
Mamo pobaw się ze mną… Tato pobaw się ze mną… Zróbmy coś razem… słyszą rodzice od dwulatka do nawet czasem nastolatka. Każde dziecko i te małe, i te dorastające wymaga naszej uwagi, wspólnie spędzonego czasu, zabaw, pomysłów, wycieczek, spacerów i cokolwiek nam jeszcze przyjdzie do głowy, żeby razem ciekawie spędzić czas. Jest to najweselszy, najbardziej beztroski okres w życiu dziecka, z którego zostaje mu dużo wspomnień. Dlatego warto spędzać ten okres razem. Zostaje też po nim wiele zdjęć, do których potem wraca się z sentymentem. Nasz Kuba był już we Włoszech, Chorwacji, Wielkiej Brytanii, nad polskim morzem, w polskich górach, na wycieczkach małych i dużych, mimo tego, że to dopiero 3,5 latek, jak usłyszy: „Kubuś jedziemy na wycieczkę?” To radośnie podskakuje i mówi, że on już jest gotowy, tylko zabiera swoją ulubioną pluszową rybkę z którą śpi i może jechać 🙂

Mały Albert Albertson w tytułowej książeczce korzystając z chwili, że tato czyta gazetę udaje mu się namówić go na pobawienie się jego skrzynką z narzędziami. Kryje ona dla pięciolatka same „skarby”. Młotki, klucze, gwoździe itp.
Nasz 3,5 letni Kuba to przykład małego majsterkowicza jak Albert Albertosn, uwielbia pomagać w „dorosłych” sprawach. Malować, stukać, pukać, wiercić i ma do tego przygotowany zawsze dziecięcy zestaw narzędzi, bo wiadomo, prawdziwe narzędzia mogą okazać się czasem zbyt niebezpieczne dla kilkulatka.
Bardzo ciekawy zestaw dla małego majsterkowicza przygotowała marka Bloomingville. Wszystkie elementy są drewniane, solidne i kolorowe (wkrótce będą dostępne w naszym skandynawskim sklepie :))

W książeczce „Nieźle to o sobie wymyśliłeś Albercie” dowiemy się o niezwykłej pomysłowości i kreatywności dzieci, które z kliku desek i parku gwoździ potrafią stworzyć helikopter lub inne arcydzieło i na fali wyobraźni latać tym helikopterem po przestworzach. Kreatywność i pomysłowość dzieci to coś co warto pielęgnować i wspierać, żeby dzieci dobrze się bawiły i wyrosły na pewnych siebie i swoich możliwości dorosłych.
Tego własnie uczy nas ta mała książeczka, którą nasz Kuba uwielbia jak mama czyta mu ją przed snem.

Chwytanie chwil każdego dnia…

W niebie był piękny, kolorowy ogród, pełno w nim było kwiatów, które może by się i wydawało, że nie pasują do siebie, ponieważ było ich dużo, rosły nierównomiernie i niesystematycznie. Rosły zarówno, małe, delikatne konwalie i ogromne, intensywnie pachnące czerwone róże. Dla każdego kwiatu było miejsce i miał on wystarczająco dużo słońca i wody… Kwiaty te był symbolem każdego małego i dużego życia na naszym świecie, radością małego dziecka i spokojem staruszka, który czasem usychał, by w tym miejscu mógł urosnąć następny mały, delikatny kwiat.

Tak jak w niebiańskim ogrodzie, tak i w naszym ziemskim świecie jest czas i miejsce na wszystko. Zabawy i chwile z synem są ważniejsze, niż nieposprzątany pokój, czy stos niepoprasowanego prania. Wygrywa czas na berka, budowie wież z klocków, tańce przy muzyce i patrzenie na świat oczami dziecka, które widzi i docenia płatki spadającego pierwszego śniegu, samolot, który nad nami przelatuje, psa sąsiada szczekającego za płotem, słońce chowające się za chmury, czy wojnę na śnieżki zimą i bieganie po okolicznych małych górkach. A na końcu można usłyszeć słowa „Fajna jesteś mamusiu, Kocham cię” – to czego chcieć więcej 🙂

Z dzieckiem warto mieć przy domu ogród, który żyje z nami, który uczy, w którym razem możemy zrobić tak wiele rzeczy o których zapomnieliśmy, a robiliśmy w dzieciństwie i spędzać w nim niezapomniane, rodzinne chwile.

Ogród ten pozwala nam razem obserwować zmieniające się pory roku, a już w lutym planować nasze małe rabatki, na których sadzimy cukrowy groszek, który Kuba uwielbia, i cały zestaw warzyw do zup (jesteśmy zupożerni :)) – jarmuż, brokuł, kalafior, marchewki, pory, pietruszkę, koperek, fasolkę szparagową, pomidorki, ziemniaczki. Maż przygotowuje również swoją małą szklarnię z uprawą papryczek, w tym chilii, od których mu z Kubą uciekamy. Czekamy też z utęsknieniem aż nasz rząd pięknych malin zacznie owocować, a później jeżyn. A w tym roku dosadzimy do naszych krzewów…. dzikie róże.

Podobno dzika róża (owoce i płatki) mają 100 razy więcej witaminy C niż cytryna, więc jesienią mam ambitny plan zrobić konfitury z dzikiej róży 🙂 Trzymajcie za mnie kciuki!

O co chodzi z tym szczęściem? Lykke, czyli klucz do szczęścia

Jestem świeżo po lekturze najnowszej książki duńskiego eksperta szczęścia na świecie.

Jakkolwiek to brzmi, Meik Wiking jest dyrektorem Instytutu Badań nad Szczęściem w Kopenhadze. Dania przoduje w tego typu rankingach i jest zawsze w nich jednym z trzech najszczęśliwszych krajów na całym świecie. Skąd bierze się fenomen tej małej Danii?

Najnowsza książka Meik’a Wikinga to „Lykke. Po prostu szczęście”. Pojawiła się w Polsce pod koniec 2017 roku i oczywiście wpadała od razu w moje ręce.

Polacy lubią narzekać, nie są optymistami. Jest to uogólnienie, ale tak jesteśmy postrzegani. Ale nie ma się co martwić, tak też postrzegani są również nasi sąsiedzi, Francuzi czy Niemcy. Więc o co chodzi z tymi Duńczykami?

Duńczycy skupiają się na tym co pozytywne, życzliwość dnia codziennego w stosunku do innych to dla nich chleb powszedni. Życzliwość sprzyja zarówno budowaniu zaufania w danej społeczności, i rodzi również w niej ducha współpracy, pomocy, zaangażowana. Duńczycy wiele rzeczy robią wspólnie, często są wolontariuszami, angażują się w dodatkowe przedsięwzięcia poza życiem szkolnym czy zawodowym, które przynoszą im wewnętrzną satysfakcję i szczęście. Dla każdego w innym stopniu, bo szczęście dla każdego może oznaczać coś innego, jest to subiektywne odczycie. W duńskim Instytucie Badań nad Szczęściem doszli jednak do pewnych wniosków, rozkładając sprawę na czynnik pierwsze. Na szczęście wpływa:

1. Bycie razem czyli wspólnota, wspólne inicjatywy, pomysły, czynności. W naszym rodzinnym domu może być to wspólny obiad czy kolacja, gdy już wszyscy są w domu. Można usiąść, porozmawiać, każdy może opowiedzieć o swoim dniu i każdy jest wtedy ważny.

Ważni są również przyjaciele, na których możemy polegać w potrzebie, sąsiad, sąsiadka, na którego możemy liczyć kiedy będziemy potrzebowali pomocy przy codziennych sprawach. W oparciu o raport OECD, Better Life Index (Indeks lepszego życia) z 2016 roku w Danii aż 95.5 procent ludzi przekonanych jest, że w potrzebie mogą polegać na przyjaciołach. W Polsce procent ten wynosi 86,3 i zajmujemy pod tym względem 29 miejsce na świecie, Dania zaś zajmuje 3 miejsce, zaraz po Nowej Zelandii z wynikiem 98,6 procent i Islandii 95,7 procent.

Wydawać by się mogło, że nie wypadamy najgorzej, ale trzeba jeszcze nad tym elementem trochę popracować 🙂 Odświeżymy nasze stare kontakty, zadzwońmy częściej do przyjaciela, spotykajmy się częściej i pomagajmy sobie wzajemnie.

 

Następnym fenomen Duńczyków, są bardzo wysokie podatki, które… dziewięciu na dziesięciu Duńczyków płaci z przyjemnością! Skąd takie podejście? Duńczyk wie, że Państwo ze swoim wysoko rozwiniętym i wieloelementowym systemem socjalnym dba o niego, czuje się częścią wspólnoty, która po prostu się o niego troszczy. Płacąc wysokie podatki dostaje nieoceniany zwrot – zwrot w postaci wysokiej jakości życia.

2. Pieniądze.

Dochód i szczęście są ze sobą skorelowane.

Ogólnie mówiąc, im kraj jest bogatszy, ludzie w tym kraju są szczęśliwsi. Jednak dochodzi tutaj zasada „kawałka ciasta”. Jaki pisze Meik Wiking – „Im więcej czegoś mamy, tym mniej szczęścia nam to daje. Pierwszy kawałek ciasta – świetnie, piąty – już niekoniecznie. Ekonomiści nazywają to prawem malejącej użyteczności końcowej”. Ostanie określenie brzmi groźnie, ale chodzi o to, że niektóre społeczeństwa systematycznie są coraz bogatsze. Ale nie zawsze coraz szczęśliwsze. Dochodzi tutaj już wszędzie obecny konsumpcjonizm i stawianie sobie poprzeczki coraz wyżej i wyżej i podnoszenie naszych oczekiwań również na coraz wyższy poziom.

W książce Meik’a Wikinga znajdziemy wiele wskazówek na szczęście. Dla mnie najważniejsze jest łączenie rzeczy z przeżyciami, a pracy zawodowej z przyjemnościami. Kupuj doznania i wspomnienia i niech droga do osiągnięcia konkretnego celu, czy zakupu będzie już dla ciebie satysfakcją i fascynacją.

Dlatego po 7 latach siedzenia za biurkiem na stanowisku urzędniczym postawiłam właśnie na sklep-skandynwaski.pl i na blogu właśnie o tej tematyce piszę o moich małych krokach, elementach układanki, składającej się właśnie na moje Lykke 🙂

3. Zdrowie.

Jest dla nas ważne od pierwszych dni życia, to dzięki niemu możemy się rozwijać, poznawać świat i szukać swojego szczęścia na ziemi.

Duńczycy to naród, który kocha dwa kółka. Rowery są obecne wszędzie i wielu Duńczyków tylko w taki sposób dojeżdża do pracy lub spędza weekendowe rodzinne wycieczki. Rower podobno przedłuża życie o kilka lat i odejmuje kilka kilogramów! Duńczycy też dużo chodzą, spacerują sami lub ze znajomymi, sąsiadami. Codziennie bardzo dużo się ruszają, co bardzo korzystnie wpływa na ich zdrowie, a jest to jak widać jeden z aspektów szczęśliwego życia.

Japończycy na przykład stosują „Kąpiele leśne – chodzi o to żeby chłonąć las, piękne widoki, zapachy i dźwięki naturalnego otoczenia, bo wszystko to służy naszemu zdrowiu psychicznemu i fizycznemu”. Zatem po smacznym obiedzie w domu zachęcam do spacerów lub krótkich przejażdżek rowerowych :). Ja bardzo lubię biegać, teraz już z okrągłym brzuszkiem i naszą małą Julianną pod sercem, musiałam zrobić sobie małą przerwę. Pogoda w lutym nie zawsze też sprzyja spacerom, dlatego już czekam na wiosnę i lato, kiedy to większość popołudnia, a latem wieczora spędzamy z rodziną na dworze, w naszym ogrodzie i sadzie lub na spacerach z naszym synem, 3,5 latkiem, który już teraz uwielbia swoją małą biegówkę i pełno go na niej w okolicy 🙂

4. Wolność

Zgodnie ze Światowym Raportem Szczęścia z 2012 roku – „Nikt nie będzie w pełni szczęśliwy, jeżeli nie ma poczucia, że może swobodnie kierować własnym życiem”.

Chodzi tutaj o wolność do przemieszczania się, zgromadzeń i wypowiedzi, ale też ponad siedemdziesiąt innych wskaźników składających się na Wolność.

Ważnym czynnikiem jest tutaj równowaga między życiem prywatnym a pracą. Dania pod tym względem zajmuje 2 miejsce po Holandii. Polska pod tym względem zajmuje dopiero 24 miejsce (źródło: OECD Indeks lepszego życia). Dzielenie czasu na pracę i dom w proporcji, która daje nam satysfakcję i spełnienie. Duńczykom znacznie łatwiej znaleźć tą równowagę, ponieważ ich standardowy tydzień pracy to 37 godzin, mają elastyczne warunki pracy, często też mogą pracować w domu i sami mogą regulować kiedy i od jakiej godziny zaczynają czy kończą pracę, najważniejsze jest wykonanie projektów/zdań, które są im przydzielone do realizacji. Po 16 tej w Danii nie zobaczysz już nikogo w pracy, to już są godziny dla rodziny.

5 i 6 Pozostałe dwa czynniki to Zaufanie oraz Życzliwość.

Dania to kraj uśmiechniętych ludzi, gdzie na zewnątrz przed kawiarniami można spotkać specjalne miejsca wydzielone dla wózków dla dzieci, kiedy mamy, tatusiowe spokojnie piją herbatkę, kawę czy jedzą obiad lub śniadanie. Ludzie są dla siebie życzliwi w codziennych czynnościach, pomagają sobie wzajemnie i są serdeczni.

Książkę „Lykke. Klucz do szczęścia” czyta się bardzo szybko i z uśmiechem na buzi. Jest naładowana pozytywnymi emocjami i powala wierzyć, że to od Ciebie tylko zależy czy będziesz szczęśliwy. Wiadomo, jest wiele czynników, które te szczęście mogą zaburzać czy utrudnić, ale twoje nastawnie i realizowanie swoich celów małymi krokami, nie zwiedzie cię zbyt daleko od raz już obranej drogi do szczęścia. Szczęście buduje się krok po kroku, z każdego małego puzzla układa się ostatecznie obraz, który daje nam satysfakcję i spełnienie. I cytując Meik’a Wikinga „bycie pesymistą nie ma żadnego sensu – i nigdy nie popłaca.