„Dzieciństwo” – norweski film o tym, jak ważne dla dzieci jest obcowanie z naturą

„Wierzę w sens biegania boso, robienia błotnych placków. Wierzę, że każde stworzonko jest moją rodziną, a natura jest naszym domem”.  Nicolette Sowder

Jak ważne jest przebywanie z naturą, poznawanie, odkrywanie jej pisałam już trochę we wpisie „Z miłości do natury…”

Przebywanie, obcowanie z naturą przynosi dzieciom wielkie korzyści, rozwija ich ciekawość, kreatywność, uczy spostrzegawczości, pozwala odpowiedzieć na wiele pytań, które kłębią się już w główkach naszych dzieci. Bycie w kontakcie z naturą buduje poczucie własnej wartości, wiary w swoje możliwości.

W czasach gdzie wszechobecne są smarfony, tablety, telewizory, konsole do gier, które zapewniają nadmiar bodźców i informacji, ekspozycja na przyrodę pozwala rozwinąć świadomość, że świąt jest różnorodny, natura rządzi się swoimi prawami i pozwala nam się poznać.

Druga ważna sprawa – dzieci potrzebują czasu, a natura uczy ich własnie cierpliwości i spokoju. Pedagogika waldorfska Rudolfa Steinera, która powstała w 1919 roku w Stuttgardzie, w Niemczech to pielęgnowanie zrozumienia istoty człowieka i jego rozwoju w powiązaniu ze światem i społeczeństwem, a jej celem jest  wspieranie wszechstronnego rozwoju dziecka, rozumianego jako rozwój trzech sfer: myślenia, uczuć i woli. Charakterystyczne dla pedagogiki waldorfskiej jest przywiązywanie dużej wagi do działań artystycznych (malowanie, rysowanie, śpiewanie, gra na instrumentach), a także uczenia poprzez praktyczne działanie, czyli prace ręczne, warsztaty. Dla tych, którzy chcieli by się dowiedzieć więcej o pedagogice waldorfskiej i jak wygląda jedno z norweskich przedszkoli w stylu waldorfskim – już w najbliższą niedzielę, 13 maja, o godzinie 11.00 w Warszawie, w Kinie Iluzjon  w ramach 15. Festiwalu Millenium Docs Against Gravity odbędzie się projekcja filmu „Dzieciństwo” (tytuł oryginału Childhood).

Trailer:

  • czas trwania: 90 min
  • Produkcja Norwegia/2017
  • reżyser: Margreth Olin
  • zdjęcia: Øystein Mamen
  • produkcja: Speranza Film AS
  • wybrane festiwale i nagrody:
    2017 – IDFA Amsterdam, 2017 – DOK Lipsk, 2017 – CPH:DOX Kopenhaga: nagroda Nordic Dox, 2017 – MFF Jihlava
Dzieci wymyślają pełne fantazji zabawy, wykorzystując wszystko, co ma do zaoferowania las, oraz wchodzą w relacje z innymi i z otaczającą naturą. Dorośli pojawiają się w tym świecie marginalnie, a ich rola polega na dyskretnym towarzyszeniu, a nie przewodzeniu. Dzieciństwo jawi się tu jako czas uruchamiania wyobraźni, gier i poczucia bezpieczeństwa. Ten pozbawiony komentarza obserwacyjny i afirmujący życie film prowokuje do zastanowienia się, czego tak naprawdę potrzebują dzieci i na czym powinna polegać ich wczesna edukacja i praca towarzyszących im wychowawców.

 

Gdzie na wakacje? Pachnąca i słoneczna Toskania moimi oczami

Wstajesz rano, otwierasz drewniane okiennice, które szczelnie zasłaniają okna nocą, oddychasz ciepłym toskańskim powietrzem…. czuć zapach owocujących fig, które rosną parę kroków od twojego okna, a za nimi, tuż za ścieżką zaczyna się gaj oliwny. W wielkich donicach rosną pomarańcze i cytryny, a parę kroków dalej otacza nas żywopłot z ziela angielskiego. Zapachy krzyżują się i uzupełniają jednocześnie…. 🙂

Śniadanie jesz pomiędzy drzewami figowca,  przy domku ze starego włoskiego kamienia, z daleka wita cię przesympatyczny właściciel, najpierw po włosku, a później łamaną angielszczyzną pyta czy dobrze nam się spało i jak podoba nam się okolica 🙂 Zaprasza do degustacji oliwy swojego autorstwa, która znana jest w okolicy oraz czerwonego wytrawnego wina sygnowanego jego nazwiskiem.

Żeby znaleźć się w tej pachnącej krainie z Opola trzeba przejechać lub przelecieć 1600 km do pachnącej i słonecznej Toskanii (samoloty do Florencji latają z Katowic).

Przygotowania zaczęliśmy od znalezienia toskańskiej agroturystki, chcieliśmy poznać bliżej tamtejszą społeczność, zwyczaje, podejście i nastawienie do życia. Ponieważ był to nasz pierwszy raz w Toskanii sprawa nie wydawała się prosta. Ale z pomocą przyszła nam pani Joannę Sznajder, przemiła i przesympatyczna osoba, Polka z pochodzenia, która mieszka w Toskanii od 2011 roku i zna okolice Florencji, Pistoi już bardzo dobrze, piękne zdjęcia z tych okolic można zobaczyć na jej profilu na facebooku, a więcej informacji o niej znajdziecie na stronie www.visitoscana.com

Pani Joanna prowadzi agencję Visitoscana z siedzibą w Pistoi. Pomaga w zalezieniu miejsca na odpoczynek dla całych rodzin. Trzeba tylko opisać swoje wymagania, ile pokoi i w jakim składzie jedzie wasza rodzinka i w odpowiedzi na skrzynkę mailową lądują piękne opisy i zdjęcia, z których wybieramy to co nas najbardziej interesuje 🙂

My wybraliśmy:

Agriturismo Villa Morosi
Via Montalbano n.156
Lamporecchio (PT)

 

Dostaliśmy dokładne wskazówki jak dotrzeć do agroturystki. Okazało się, że Lamporecchio mieści się tuż przy miejscowości Vinci, w której urodził się i pochodził nie kto inny jak Leonardo da Vinci. W małym Vici znajduje się muzeum z jego eksponatami oraz kilka kilometrów dalej dom jego narodzin. W małych wąskich i wybrukowanych uliczkach Vinci można schować się przed toskańskim słońcem i zjeść pyszne włoskie lody, a na kolację zjechać do Pistoi, na pyszne sery i szynki domowej roboty serwowane na przystawkę, do tego wino domowej roboty autorstwa właścicieli restauracji, ukrytej pomiędzy lasem, drogą i miedzy dwoma miejscowościami Lamporecchio a Pistoią. Pewnie nigdy byśmy jej nie znaleźli gdyby nie nasz nos do szukania czegoś oryginalnego, z dala od centrum miejscowości. W restauracji byliśmy tylko my i tamtejsi mieszkańcy, którzy się do na uśmiechali i pozdrawiali po włosku.

  

W okolicy jest wiele parków rozrywki dla dzieci. Park Pinokia w Collodi (ok. 50 km od agroturystyki), park wodny w pobliżu miejscowości Cecina nad morzem oraz park rozrywki Cavallino Matto w pobliżu Marina di Castagneto Carduci. My nie skorzystaliśmy z żadnego, bo Kubuś miał dopiero 10 miesięcy, więc u nas rządził basen w naszej agroturystyce, w którym Kubuś w wielkim kółku uwielbiał się pluskać i zwiedzanie okolicy, w tym przepięknej Florencji, która ma tyle atrakcji i pięknych budowali że można by ją zwiedzać tygodniami. Nasz niezawodny w czasie wszelkich podróży Kubuś dzielnie w wózku podziwiał piękne katedry, bulwary, wąskie brukowane uliczki, kawiarnie i restauracje w nich ukryte, wcinał z nami włoskie lody i zawsze miał dobry humor 🙂 nawet wtedy jak pewnego wieczoru pogryzły go komary (pamiętajcie o sprayu na komary, na takie wyjazdy jest niezbędny). Włosi bardzo lubią dzieci, więc na każdym rogu ktoś się do niego uśmiechał, a Kubuś zawsze odpowiadał tym samym 🙂

  

Zaliczyliśmy też spacer i kąpiele w morzu na białych plażach toskańskich, piasek był tak gorący, że nie dało się po nim chodzić bez klapek czy sandałów, a morze było tak ciepłe jak wieczorna kąpiel w wannie 🙂

Toskanio jeszcze Cię odwiedzimy, już w czwórkę, razem z Julianką, czekaj na nas w przyszłym roku 🙂 Teraz myślę, że wybierzemy agroturystykę położoną w pobliżu miejscowości San Miniato, o której więcej informacji znajdziecie na blogu visitoscana.blogspot.it 

 

 

 

Aktywność po skandynawsku i po polsku :)

No i przyszła kolej na mnie… nos zapchany katarem, ból gardła i głowy… przeziębienie. Przyznam że bardzo rzadko choruję, wpływa na to bardzo wiele czynników, jeden z nich to właśnie AKTYWNOŚĆ 🙂 , która pokrywa się również z lagom podejściem do aktywności.

 

Po pierwsze… wspólny ruch na świeżym powietrzu!

Dlaczego wspólny, ponieważ jak już umówisz się z koleżką czy kolegą np. na bieganie, że pójdziecie razem na rower, rolki lub kto co woli, a najlepiej jak umówicie się w kilka osób, znalezienie wymówki, żeby nie ruszyć tyłka z fotela czy kanapy będzie o wiele trudniejsze. Zanim zaszłam w ciążę biegałam z trzema dziewczynami z pracy, wspólnie stworzyłyśmy grupę na whatsapp, którą wesoło nazwałyśmy Dream Team i przez komunikator umawiałyśmy się na kolejne spotkania. Minimum 2 razy w tygodniu można było nas spotkać jak biegałyśmy alejkami po wyspie Bolko, lub po okolicznych wioskach – jak starowałyśmy spod mojego domu. Trasy biegowe, tak samo szlaki rowerowe czy rolkarskie warto zmieniać, poznawać nowe okolice i delektować się zmianami jakie zachodzą w naturze każdego dnia. Biegałyśmy najczęściej wieczorem, kiedy już zdążyłyśmy zapomnieć co było na obiad i można było wyruszyć.

 

Po drugie… wybierz malowniczą trasę na ruch

Zapach drzew kwitnących lub owocujących w zależności od pory roku witał nas za każdym razem, zapach żniw latem, zbiorów jesienią, zboże które z maleńkiego ziarnka urosło nam po pas, pola kukurydzy które od ziarenka urosły tak duże, że nie było nas zza nich widać. Alejki i uliczki pełne słońca, czasem również letniego czy jesiennego deszczu, ponieważ żadna pogoda nie była nam straszna żeby iść razem pobiegać.

Możesz wtedy dostrzec to, na co nigdy wcześniej nie zwróciłaś/ zwróciłeś uwagi i zakumplujesz się z okolicą 🙂

Tęsknię za tymi naszymi wspólnymi biegami, bo teraz zostały mi jak na razie tylko spacery, ale myślę że już jesienią znowu nas zobaczycie 🙂 mamy nawet takie same koszulki i każda banana na twarzy, łatwo nas będzie rozpoznać 🙂

 

Po trzecie… jeżeli nie musisz jechać gdzieś daleko wybierz spacer lub rower

Podejście lagom zmienia czas podróży w przygodę, a konieczność przedostania się z punku A do B otwiera wiele możliwości. Wybierz mniej uczęszczana drogę, nie śpiesz się tym razem, wyjedź wcześniej, przy okazji może odkryjesz nietypowe rzeczy, nietypowe domy, ogródki, piękne łąki i pola.

 

Po czwarte… ciesz się przyrodą

Zawsze trzeba się tylko dobrze ubrać, odpowiednio do pogody i można wyjść na ogród, pójść na spacer, zrobić ognisko, biwak, grilla, zrobić sobie wycieczkę rowerową, pójść na ryby… możliwości jest bardzo wiele. Nasz Kuba od wiosny do jesieni czas po przedszkolu spędza najczęściej na dworze, no chyba że faktycznie jest pochmurnie, zimno i deszczowo, wtedy chętnie wybiera się z tatą na basen…. rośnie nam mały pływak 🙂 Dzięki temu, że Kuba spędza tak wiele czasu na dworze ma bardzo dobrą odporność na infekcje oraz bardzo wiele wie i uczy się o otaczającym go świecie, bąkach, osach, pszczołach, mrówkach, pająkach, jak również o kwiatach, owocach i otaczającej go zieleni. Uwielbia swój mały nosek położyć na kwiatku, który spotka, mocno wciągnąć jego zapach i z uśmiechem opisać swoje wrażenia o nim 🙂

Aktywność i przebywanie na świeżym powietrzu, korzystanie z okolicznych dobrodziejstw natury wzmacnia nasz system odpornościowy, łapiemy witaminę D, przebywanie na łonie natury nastraja nas pozytywnie, a ruch wyzwalana w nas endorfiny, czyli hormon szczęścia i dobrego samopoczucia, więc czego chcieć więcej… 🙂 Korzystajmy z tych dobrodziejstw każdego dnia.

I tak popijam sobie imbirówkę (nie mylić z żadnym alkoholem, przepis podaje poniżej 🙂 ) i biorę syrop z mleczy autorstwa mojej mamy, na obiad bulgocze rosołek i od razu czuję się lepiej

 

Dla chętnych podaję składniki na imbirówkę:

  • 1 litr wody
  • świeży imbir (wielkości mniej więcej kciuka lub więcej dla twardzieli)
  • 1/2 łyżki kurkumy
  • sok z 1 cytryny
  • 1 łyżka miodu

Imbir obrać i zetrzeć na tarce o drobnych oczkach. Do garnka wlać 1 litr wody, dodać utarty imbir oraz 1/2 łyżki kurkumy i gotować przez 5 minut. Po zdjęciu z ognia wcisnąć sok z cytryny. Przestudzić do ok. 40 *C. Po przestudzeniu dodać 1 łyżkę miodu. Wymieszać i smacznego 🙂

 

 

 

Fika – czyli szwedzka przerwa na kawę :)

Filiżanka pachnącej świeżej kawy z odrobiną mleka, lub bez mleka dla smakoszy…. aromat jej rozchodzi się po całym domu lub biurze, już samo przygotowanie kawy nastraja nas pozytywnie i pobudza nasze kubki smakowe…

Polacy wypijają dużo kawy w ciągu roku, ale do rekordzistów należą Szwedzi, którzy spożywają przeciętnie 7,32 kg kawy na dorosłego obywatela, podczas gdy w Unii Europejskiej średnia ta wynosi 4,83 kg. Szwedzi znajdują się w pierwszej trójce krajów, w których konsumpcja kawy jest najwyższa na świecie. Spytanie pewnie dlaczego? Wiąże się to wprost w kulturą Fika!

Fika – wywodzi się ze stylu Lagom i jest to po prostu przerwą na kawę z przyjaciółmi, do której Szwedzi zajadają się cynamonowymi bułeczkami, kanapkami lub owocami. Jest to zarówno przerwa w pracy ze współpracownikami, przerwa na kawę studentów pomiędzy zajęciami, czy weekendowa fika rodzinna, gdzie do kawy często serwowane są domowe wypieki.

Fika ma takie samo znaczenie dla Szwedów jak wyjście Brytyjczyków do pubu, fika to moment, żeby spokojnie zatrzymać się w codziennym zgiełku i nawału pracy, obowiązków, odetchnąć i się zrelaksować 🙂

Już niedługo zapowiada się dłuuugi majowy weekend, więc może znajdziecie czas na niejedną rodzinną Fikę, czego Wam życzę 🙂

 

 

 

 

Pokój przedszkolaka – urządzamy pokój dla syna w stylu skandynawskim

Mój własny pokój! Mam 6 lat, jestem już starszym przedszkolakiem, który zna już wszystkie literki i rodzice postanawiają, że wyprowadzą mnie w końcu z ich sypialni i mojego łóżeczka do którego już się ledwo mieszczę i dostanę swój własny pokój! Moi starsi bracia mają wspólny pokój, ja dostanę swój własny! Na tą wiadomość dostałam wypieków na policzkach i bardzo się ucieszyłam. Moim pokojem zostanie drugi salon, którego rodzice używają jak zapraszają więcej gości, teraz zmieni swoje przeznaczenie. ¼ pokoju to duże donice z kwiatami, które moja mama uwielbia i mamy je w domu na każdym korku. Jest Monstera dziurawa z ogromnymi liśćmi, Beniaminek który rośnie aż do sufitu, Kliwa z liśćmi bardzo długimi i oczywiście królujące wtedy w latach 80-tych paprotki. Dostaję nową, wygodną rozkładaną sofę i biurko, bo od września zaczynać będę swoją przygodę ze szkołą. Na półkach meblościanki „Nysa” lądują moje książeczki i pluszaki i pokój już jest mój! 🙂

Takie są moje wspomnienia z dzieciństwa… na tyle moi rodzice mogli sobie wtedy pozwolić i wspominam ten okres bardzo pozytywnie 🙂

Nasz Kuba ma już 3.5 roku i w najbliższym czasie będzie na podobnym etapie jak ja kiedyś, będziemy urządzać mu jego małą przystań, pokój w którym będzie mógł odpocząć i będzie się czuł w nim bezpiecznie. Teraz mamy dostęp do wielu kolorów, mebli, materiałów, dzięki którym możemy przygotować wspaniałe pokoje dla naszych dzieci, w których chętnie będą spędzały czas i rozwijały swoje umiejętności i zainteresowania.

My postawialiśmy na jasne, spokojne kolory, szarości, biele i jasne zielenie (zielony, to ulubiony kolor Kuby, a jak wiadomo jest to kolor, który też uspokaja, regeneruje, pozytywnie na nas wpływa).

Podobno ludzie lubiący kolor zielony są towarzyscy i przyjaźni – co faktycznie można powiedzieć o Kubie, który jest bardzo pozytywny każdego dnia i wiele się uśmiecha 🙂

Efekt naszych prac będzie można zobaczyć na blogu za jakiś miesiąc, maksymalnie dwa (dajemy sobie mały margines, bo na niektóre mebelki i elementy dekoracji trzeba czasem trochę poczekać i nie są dostępne na już), a dzisiaj przedstawię wam co wybraliśmy do pokoju naszego kochanego łobuziaka:

  • Dywanik z Bloomingville przedstawiający drogę przez góry i lasy z małymi drewnianymi autami i znakami do kompletu. Kuba uwielbia podróże i samochody, dywanik ten łączy te dwa elementy 🙂

  • Do kompletu dokupimy mu jeszcze drewnianą ciuchcię z wagonikami, którą również będzie mógł jeździć po dywanie 🙂 Z dywanika jeszcze będzie mogła startować drewniana rakieta. Kuba uwielbia od jakiegoś czasu bajkę „Wallace i Gromit” i odcinek „Wyprawa na księżyc”, gdzie bohaterowie polecieli na księżyc… szukać sera… a dzisiaj Kuba w związku z tym koniecznie musiał pójść do przedszkola w koszulce z rakietami :):)
  • Łóżeczko to jeden z najważniejszych mebli w pokoju, chcemy żeby służyło nie tylko do spania, ale również do przeglądania książeczek, odpoczynku w ciągu dnia. Przejrzeliśmy dużo ciekawych projektów ofert i zdecydowaliśmy się na łóżeczko TipiBed od Luletto – jest to łóżeczko polskiej produkcji, które powstają w ramach rodzinnej firmy. Model ten wzorowany jest na stylu skandynawskim. Łóżeczko malowane jest bezpiecznymi, wodnymi farbami, wykonane z drewna sosnowego, a kształty łóżka są zaoblone i bezpieczne.

Do łóżeczka położymy nowego przyjaciela Kuby, długiego, biało-czarnego krokodyla Bloomingville, do którego będzie się mógł przytulać całym sobą 🙂 oraz poduszkę i kołdrę ubierzemy w biało-zielone wesołe zwierzątka od Done by Deer.

Żeby w łóżeczku zrobiło się jeszcze przytulniej pojawią się w nim również mięciutkie poduszeczki – mała chmurka, gwiazdka i księżyc oraz okrąglutki, przytulaśny bóbr z kolekcji Bloomingville.

  • Oprócz samochodów, motocykli i rakiet, Kuba uwielbia również zwierzęta, podzieli się swoją ostatnią bułeczką z kotem sąsiada i sprawia mu to wiele przyjemności, więc elementy ze zwierzątkami będą przewijać się przez jego pokój. Takie elementy też pozytywnie wpływają na dziecko.
  • W pokoju małego podróżnika nie może zabraknąć tipi, które nawiązuje swoim stylem do łóżeczka TipiBed. Wybierzemy model z motywem zajączka lub wiewiórki, Kubuś zdecyduje 🙂

  • Na niezliczoną ilość autek, klocków i innych zabawek niezębne będą torby i pudełka do przechowywania. Bloomingville  ma piękną kolekcję toreb ze zwierzątkami, z wiewiórką i ślimakiem w kolorze biało-zielonym, czyli w takich które najbardziej odpowiadają Kubusiowi. A marka Done by Deer  ma bardzo wygodne i solidnie wykończone pudełka ze słonkiem i nosorożcem.

  • Jedną z części ścian pomalujemy farbą tablicową, żeby Kuba mógł na niej rysować swoje wyobrażenia otaczającego go świata i dołożymy obok miarkę wzrostu Bloomingville z sympatycznymi zwierzątkami, a na drzwiach wylądują małe haczyki z królikiem, bobrem, misiem i lisem, gotowe zawsze do powieszenia bluzy lub kurtki, która powinna być pod ręką małego poszukiwacza przygód.

Taki jest nasz mały plan na urządzenie pokoju naszego 3.5 latka, w następnym wpisie będziemy planować pokój dziewczynki, naszej małej Julianki, więc będzie to pomysł na urządzenie pokoju w stylu skandynawskim dla niemowlaka i dziecka do 3 lat.

 

Styl skandynawski w pokoju dziecka – wstęp :)

We wszystkich nas drzemie chęć poznawania świata i podróżowania. Od najmłodszych lat jesteśmy ciekawi najpierw co się kryje za najbliższym rogiem, domem, ogrodem, łąką, lasem… nasz mały dziecięcy świat staje się coraz większy i ciekawszy. Drzemie w nas jeszcze jednak druga potrzeba, potrzeba pewności, bezpieczeństwa i przebywania w znajomym i przyjaznym otoczeniu. Dlatego po podróżach małych i dużych, bliskich i dalekich warto mieć gdzie wrócić, poczuć się wygodnie i schronić się przed światem zewnętrznym. Możemy już wtedy zacząć planować nową podróż, ale przyjemy i bezpieczny pobyt w domu jest nam również potrzebny 🙂

Nieważne też czy tworzymy nasze bezpieczne miejsce „na stałe” czy „na chwilę”, ważne jest żebyśmy w nim czuli się dobrze, komfortowo, zaznali wytchnienia i mogli je urządzić w miarę możliwości według swojego gustu. Ponieważ to gdzie mieszkamy jest odbiciem nas samych.

Styl skandynawski to minimalistyczne podejście do designu i dekoracji. To produkty dobrej jakości, z naturalnych materiałów, które mogą przetrwać z nami lata. To również meble, które „rosną” z naszymi dziećmi, i w zależności od etapu ich rozwoju możemy je wykorzystać na wiele sposobów oraz dekoracje, akcesoria, dodatki, które wyglądają stylowo, szykownie i przytulnie. Marki kochane przez Skandynawów i najbardziej wśród nich popularne jeżeli chodzi o urządzanie pokoi dzieci:

Są to marki z historią, tradycją, które stawiają na jakość, detale i piękne kolory. Znajdziemy tutaj wiele inspiracji, przez które będę was oprowadzać.

Naszą podróż zaczniemy od Strefy dziecka i urządzaniu pokoju dziecięcego, najpierw dla dziewczynki, później dla chłopczyka. O tym będzie mój następny wpis, który się wkrótce pojawi, a już dzisiaj przesyłam wam moc inspiracji.

 

Zdjęcia pochodzą z oficjalnych stron wyżej wymienionych marek.

 

Z miłości do natury…

Czerwone policzki od zimnego wiatru, ubranie ciepłe, wielowarstwowe i wielki uśmiech na twarzy… tak najczęściej wygląda Kuba po wiosennym spacerze w nie do końca wiosennej aurze… czekamy na coraz cieplejsze dni.

Najbliższe dni zapowiadają się słonecznie, przy temperaturze około 18 stopni, jak miło będzie poczuć tą potęgę witaminy D na policzkach. Kuba już wie, że witamina D jest super i jest niezbędna, jak słońce wychodzi zza chmur wystawia swoje czerwone policzki i język na wszelki wypadek, mówiąc że wtedy więcej witamy złapie… 🙂

Szwedzki styl życia Lagom jest nierozerwalnie związany z naturą, cecha ta jest pielęgnowana od najmłodszych lat, każdemu małemu Skandynawowi wpaja się szacunek do natury i uczy się ją rozumieć. Radość przynosi spędzanie czasu na świeżym powietrzu i dbanie o środowisko, którym się otacza. Lagom budzi świadomość i zachęca , by wciąż zadawać pytania. Chce również żeby każdy żył z poczuciem celu i był pełny dociekliwej uważności, która poprawia styl życia i chroni to co dla nas ważne.

Dlatego dla Skandynawów ważne jest to co naturalne i objawia się to w wielu aspektach:

  • Urządzanie wnętrz i dekorowanie

Drewno wykorzystywane jest zarówno w zabawkach dla dzieci oraz w aranżacji i budowie skandynawskich wnętrz. Drewno żyje sowim życiem, tak jak derewniana zabawka dla dziecka po paru miesiącach korzystania z niej posiada rysy po małych rączkach, które zdążyły ją kilkanaście razy upuścić, tak drewniana podłoga w salonie daje ciepło, zapach drewna i opowiada historię rodziny która mieszka w domu. Drewno i inne naturalne materiały z których Skandynawowie urządzają swoje wnętrza można oprzeć na 4 zasadach szwedzkiego designu:

  • praktyczny, prosty i łatwy w użyciu,
  • zrobiony z trwałych składników wysokiej jakości,
  • zaprojektowany tak by służył długo,
  • ładny – będzie elementem naszego wnętrza i ma cieszyć nasze oko.

Wyżej wymieniłam najważniejsze cechy ujmujące funkcjonalność, jakość i estetykę, która pojawia się w skandynawskich wnętrzach.

  • Uroda

Szwedzkie podejście do urody jest bardzo minimalistyczne. Dbanie o ciało od zewnątrz i od wewnątrz jest tak samo ważne jak dbanie o twarz za pomocą dobrych kosmetyków. Najlepiej jeszcze jak kosmetyki pierwszej potrzeby mieszczą się w torebce i zawsze można ich użyć w ciągu dnia. Na szczęście również w Polsce powstało już sporo ciekawych marek, i to polskich marek, które takie kosmetyki oferują, ja osobiście polecam Tołpe oraz Pat&Rub.

  • Moda

Subtelna estetyka, logiczne i praktyczne ubrania – to jest właśnie styl Lagom. Tutaj jakość jest kluczowa, materiały najlepsze, 100 % organiczna bawełna , wełna  i skóra. Oprócz tego że ubrania są najwyższej jakości to są również wszechstronne  – moda jest prosta i swobodna, a ubrania wielofunkcyjne, które można nosić na rożne sposoby i w wielu zestawieniach. Nie oznacza to że Szwedzi są monochromatyczni w wyborze garderoby, są otwarci i przyjmują europejskie modowe trendy, ale z uwzględnieniem dobrej jakości. Spotkamy tam zarówno brodacza noszącego ubrania w kratkę, jak również mieszczucha z przylizanymi włosami w stroju reto czy casual.

  • Jedzenie

Produkty najlepszej jakości, rodzime i sezonowe, do których mamy dostęp na na co dzień. To jest również filozofia Lagom. Naturalne smaki, sezonowość, które dają nam dobre samopoczucie i lepsze wykorzystanie jedzenia oraz daje nam siłę na cały dzień. Dieta powinna być przy tym realistyczna i łatwa do codziennego stosowania, przygotowanie obiadu ma zająć pół godziny, a nie 2 godziny ślęczenia nad garnkami. Nie wykluczane jest również dabanie o swoje małe zachcianki, czyli sięgać np. po mały kawałek czekolady, a nie zjadać od razu pół tabliczki, umiar jest tutaj również bardzo ważny zarówno w kuchni, jak w całej filozofii Lagom.

Produkty czyste, świeże proste oddające zmianę pór roku, łączenie dobrego smaku z wiedzą na temat zdrowia i dobrego samopoczucia. Jak najlepsze wykorzystanie tradycyjnych produktów, którymi każdy z regionów w którym mieszkamy się otacza.

 

Jak widać optymalne wykorzystanie zasobów natury i zaprzyjaźnienie się z nią przewija się przez wiele aspektów naszego życia, które się uzupełniają i wzajemnie współgrają 🙂 Życzę Wam powodzenia w szukaniu swojej drogi.

 

 

 

Zabawy na dworze i ich pozytywny wpływ na dzieci i dorosłych

Dzisiaj mamy pierwszy dzień wiosny! Mamy to szczęście, że prawie w całej Polsce świeci dzisiaj słoneczko i można cieszyć się pierwszymi oznakami wiosny. Przed przedszkolem Kubusia kwitną piękne krokusy i znikają resztki śniegu.

Z badań brytyjskiej organizacji charytatywnej Mind i naukowców z University of Essex wynika, że czas spędzony na łonie natury poprawia samoocenę i korzystnie wpływa na zdrowie. W końcu zaczyna się pora roku, gdzie będziemy mogli korzystać z tego dobra na co dzień 🙂

Udowodniono, że dzieci, które dużo spędzają czasu na łonie natury mają lepszą koncentrację, są grzeczniejsze i bardziej twórcze. Stąd pewnie rodzą się czasem pomysły naszego Kuby, który ma niesamowitą wyobraźnię 🙂

Wiosna i lato w Polsce są dłuższe i cieplejsze niż w Skandynawii, powinnyśmy więc to dobro wykorzystać najlepiej jak to możliwe. Skandynwaskie podejście do wychowania dzieci, to wychowanie dzieci w naturze, wskazanie im zagrożeń, namawianie do szukania przygód i przezwyciężania leków. Na nadchodzący sezon wiosenny proponuję:

  • Zorganizowanie ogniska dla dzieci, które przyjemnie nas ogrzeje, dopóki wieczory wiosenne są jeszcze chłodne. Można przy nim upiec kiełbaski i zrobić grzanki z chleba. My byliśmy w styczniu w odwiedzinach w Londynie, u brata mojego męża i nawet styczniowa, londyńska pogodna nie przeszkadzała nam na zrobienie właśnie ognista, wystarczyło się ciepło ubrać, a uśmiechnięte i czerwone buzie Kuby i jego kuzynów potwierdzały tylko dobrą zabawę.
  • Zaczyna się czas wypraw rowerowych, pieszych wycieczek w promieniach ciepłego słoneczka. Czasem wystarczy pójść dwie, trzy ulice dalej, żeby zatopić się w spokojnej zieleni, albo pojechać parę, paręnaście kilometrów i zażyć spokoju lasu.
  • Piknik w lesie! Pamiętam to jeszcze z dzieciństwa, w słoneczne niedziele wiosny i lata, rodzice pakowali do auta koce, piłki do gry w nogę i do odbijania, paletki do badmintona oraz pełny koszyk smakołyków (bo na łonie natury głodnieje się szybko) i jechaliśmy do lasu, jak bliżej to rowerami, trochę dalej to samochodem. Mieliśmy kilka miejsc, polan, gdzie było dużo otwartej przestrzeni do zabawy, gdzie można było rozłożyć koc, zjeść kanapkę, nazrywać kwiatów i bawić się w berka lub chowanego za pobliskimi drzewami. Tutaj tylko musimy pamiętać o jednym – zabezpieczeniu dzieci przed kleszczami, najlepiej naturalnymi środkami, jeżeli mamy do takich dostęp. Ostatnio furorę wśród mam robi ultradźwiękowy odstraszacz TickLess, będziemy go w tym roku intensywnie testować i damy znać jak działa.
  • Ruch na łonie natury! Ja uwielbiam biegać, warto też skorzystać z siłowni na świeżym powietrzu, których jest teraz bardzo dużo w miastach i również na wsiach. Spędzanie czasu w zamkniętej siłowni nie wpływanie na nasze samopoczucie i wygląd tak dobrze jak ćwiczenia na świeżym powietrzu. I tutaj ciekawostka, w Skandynawii próżno szukać zamkniętych pod dachem siłowni, jest ich jak na lekarstwo, Skandynawowie uwielbiają ruch na dworze i dla nich pogoda, gdzie już nie wychodzą i zostają w przyjemnym cieple domu to -20 stopni, w innym wypadku pogoda jest dobra na ruch na dworze, zimą są to wtedy łyżwy, sanki czy narty, a wiosną spacery, rowery, rolki i wszystko co im wpadnie do głowy, żeby razem rodzinnie i aktywnie spędzić czas.

Poszczególne punty można powtarzać tak często jak się tylko da i ma się na to czas i ochotę 🙂

 

„Pan Radosny” seria książeczek Roger Hargreaves

W kolejce do kasy podczas rodzinnych zakupów wpadła nam w ręce mała książeczka. Staliśmy z mężem spokojnie, Kuba już mniej spokojnie, zaczął przebierać nogami, gdy na półeczce zauważył „Pana Radosnego”. Mała, kwadratowa książeczka, z kolorowym i uśmiechniętym „panem Radosnym” na okładce. Oczywiście chciał ją od razu, a że cena jej nie była duża książeczka wylądowała w małych rączkach na stałe.

Już w samochodzie chciał, żebym mu ją całą przeczytała, ostatecznie usiedliśmy spokojnie wieczorem na kanapie, przy rozpalonym komiku w domku w Karpaczu, do którego pojechaliśmy w ubiegły weekend już chyba na ostanie zjazdy sankami w tym roku, śniegu gdzie obecnie mieszkamy jest zawsze jak na lekarstwo, a Kuba uwielbia sanki.
Rozsiedliśmy się więc wygodnie. Pan Radosny był „grubiutki, okrąglutki i radosny!” Czytając ten fragment Kuba zaczął się śmiać od ucha do ucha, a jego tato rzucił z kuchni, że to zupełnie jak on 🙂

Później poznajemy Rodośnie, krainę gdzie mieszka Pan Radosny i inni jej mieszkańcy.
Przeczytałam książkę klika razy, zanim Kuba pozwolił mi skończyć, bardzo mu się spodobała.
Gdy poszedł zająć się inną zabawą, miałam wtedy chwilę żeby zerknąć kto jest autorem książeczki i jakie wydawnictwo ją wydało.

Autor to Roger Hargreaves, Brytyjczyk, ojciec dwóch synów, który zaczął pisać i ilustrować małe książeczki jak jego synowie byli mali i chciał spędzać z nimi jak najwięcej czasu.
Pracował wcześniej jako copywriter, co ułatwiło mu pracę nad małymi dziełami. Bohaterem każdej książeczki jest jakaś emocja lub element osobowości. Pierwsza książeczka z serii powstała w 1971 roku i jak czytamy na stronie wydawnictwa Egmont, które wprowadziło całą serię na rynek polski – „Postaci Mr. Mena i Małej Miss narodziły się pewnego dnia w 1971 roku, przy śniadaniu, za sprawą ośmioletniego wówczas syna autora, który zapytał go o to, jak wyglądają łaskotki. Kreatywny tata postanowił je…narysować i tak powstała pierwsza postać serii, a po niej kolejne. Od tamtej pory, mimo upływu lat, Mr. Men i Mała Miss zdobywają serca kolejnych pokoleń dzieciaków na całym świecie.”

Bohaterowie, czyli Mr Men i Mała Miss pojawiają się w serii dla chłopców i w osobnej dla dziewczynek. Chociaż jako drugą książeczkę następnego dnia Kuba upolował sobie „Małą pomocnicę”, nie przeszkadzało mu w ogóle, że teraz bohaterką jest Mała Miss.

Książeczki są kolorowo i zabawnie ilustrowane, uczą emocji, ich okazywania i nazwania ich po imieniu. A że seria jest bardzo rozbudowana, 47 książeczek o Mr Menie i 35 książeczek o Małej Miss, każdy mały przedszkolak znajdzie w niej coś dla siebie.
Książeczki dedykowane są dla dzieci w wieku od 2 do 6 lat. Każda zawiera historię o jej głównym bohaterze dzięki której dzieci zadają wiele pytań i uczą się przy tym co związane jest z daną emocją lub elementem osobowości.
Ich cena też nie jest wygórowana, a teraz na stronie wydawnictwa Egmont książeczki są jeszcze o 25 % procent tańsze, więc zaczynamy z Kubą zbierać naszą kolekcję 🙂

Zdjęcia pochodzą ze strony www.egmont.pl

Pomysłowość i kreatywność naszych dzieci :) „Nieźle to sobie wymyśliłeś, Albercie”

W drugiej książeczce o Albercie, którą napisała Gunilla Bergström Albert już nie jest 4 latkiem, ma lat 5 i jest baaaardzo pomysłowy.

Dzieci uwielbiają się bawić, jak nie ma w pobliżu kolegów, koleżanek, kuzynów czy kuzynek lub rodzeństwa (chociaż u każdego to wygląda inaczej 😉 ) jest czas na zabawy z rodzicami.
Mamo pobaw się ze mną… Tato pobaw się ze mną… Zróbmy coś razem… słyszą rodzice od dwulatka do nawet czasem nastolatka. Każde dziecko i te małe, i te dorastające wymaga naszej uwagi, wspólnie spędzonego czasu, zabaw, pomysłów, wycieczek, spacerów i cokolwiek nam jeszcze przyjdzie do głowy, żeby razem ciekawie spędzić czas. Jest to najweselszy, najbardziej beztroski okres w życiu dziecka, z którego zostaje mu dużo wspomnień. Dlatego warto spędzać ten okres razem. Zostaje też po nim wiele zdjęć, do których potem wraca się z sentymentem. Nasz Kuba był już we Włoszech, Chorwacji, Wielkiej Brytanii, nad polskim morzem, w polskich górach, na wycieczkach małych i dużych, mimo tego, że to dopiero 3,5 latek, jak usłyszy: „Kubuś jedziemy na wycieczkę?” To radośnie podskakuje i mówi, że on już jest gotowy, tylko zabiera swoją ulubioną pluszową rybkę z którą śpi i może jechać 🙂

Mały Albert Albertson w tytułowej książeczce korzystając z chwili, że tato czyta gazetę udaje mu się namówić go na pobawienie się jego skrzynką z narzędziami. Kryje ona dla pięciolatka same „skarby”. Młotki, klucze, gwoździe itp.
Nasz 3,5 letni Kuba to przykład małego majsterkowicza jak Albert Albertosn, uwielbia pomagać w „dorosłych” sprawach. Malować, stukać, pukać, wiercić i ma do tego przygotowany zawsze dziecięcy zestaw narzędzi, bo wiadomo, prawdziwe narzędzia mogą okazać się czasem zbyt niebezpieczne dla kilkulatka.
Bardzo ciekawy zestaw dla małego majsterkowicza przygotowała marka Bloomingville. Wszystkie elementy są drewniane, solidne i kolorowe (wkrótce będą dostępne w naszym skandynawskim sklepie :))

W książeczce „Nieźle to o sobie wymyśliłeś Albercie” dowiemy się o niezwykłej pomysłowości i kreatywności dzieci, które z kliku desek i parku gwoździ potrafią stworzyć helikopter lub inne arcydzieło i na fali wyobraźni latać tym helikopterem po przestworzach. Kreatywność i pomysłowość dzieci to coś co warto pielęgnować i wspierać, żeby dzieci dobrze się bawiły i wyrosły na pewnych siebie i swoich możliwości dorosłych.
Tego własnie uczy nas ta mała książeczka, którą nasz Kuba uwielbia jak mama czyta mu ją przed snem.