Wesoła seria książeczek o Albercie Albertsonie – cz. I ” Dobranoc Albercie Albertsonie”
Styczeń 24, 2018 3:18 pm






O Albercie Albertsonie dowiedziałam się z książki „Lagom, Szwedzka sztuka życia” autorstwa Linnea Dunne. Lagom to szwedzkie określenie równowagi pomiędzy życiem prywatnym i zawodowym i szukanie tej równowagi we wszystkich aspektach naszego życia, również w formach aktywności i zabawach z dzieckiem na każdą porę roku, jak również w doborze książek, które czytamy naszym dzieciom wieczorami.

„Jeżeli zawsze bawisz się świetnie, to nie zauważysz, że się świetnie bawisz, więc czasem będziesz się nudzić” – mówi Albert Alberson w Szwecji nazywany Alfons Åberg. Życie jest na tyle złożone i wielokolorowe, obfituje w lepsze i gorsze momenty i znalezienie równowagi w tym wszystkim gwarantuje nam spokój, zadowolenie i szczęście.
I tego również uczy nas od najmłodszych lat mały Albert Albertson.
Książeczki o Albercie adresowane są do dzieci w wieku przedszkolnym, od 3 do 6 lat.
Sam Albert na początku książki jest zawsze przedstawiany w jakim wieku obecnie się znajduje.

Dzisiaj opiszę pierwszą książeczkę, która pojawiała się w ramach tej serii – „Dobranoc Albercie Albersonie” autorki Gunilla Bergström w tłumaczeniu Katarzyny Skalskiej.
Książeczka w Szwecji wydana została w 1972 roku, a w Polsce pojawiła się dzięki Wydawnictwu Zakamarki w roku 2012, czyli w 40tą rocznice jej wydania w kraju jej powstania.
Książeczka jest bardzo solidnie wydana, w twardej śliskiej oprawie odpornej na zabrudzenia (testowane przez mojego 3,5 letniego syna), karteczki w środku lakierowane, solidne, kolorowe, w formacie zeszytowym.
Nasz mały bohater ma tutaj cztery latka i jest dzielnym przedszkolakiem. Po całym dniu wrażeń i ciekawych historii nie jest zainteresowany szybkim pójściem do łóżka… Zbliża się już godzina 21, Albert ma dzisiaj dzień rozrabiania i nie ma ochoty iść jeszcze spać… więc przedłuża tą chwilę na wiele sposobów. Najpierw chce żeby tato poczytał mu książkę. Tato Alberta to ostoja spokoju, równowagi i cierpliwości, dzielnie przebrnął przez długą bajkę, zgasił światło, powiedział Dobranoc, ale… Albert wcale nie chce iść spać. I po kolei mamy jeszcze wiele pomysłów Alberta m.in. tato musi sprawdzić czy w szafie na pewno nie schował się lew, a na końcu musi znaleźć Misia! Bez którego Albert przecież nie zaśnie. I w tym natłoku tych poszukiwań tato zasypia w salonie… Albert przykrywa go kocem i idzie grzecznie do łóżeczka. Już nie będzie wołał taty, po co wołać, „tata który śpi i tak nie przyjdzie” i zasypia w swoim łóżeczku.
Te nasze kochane dzieci… Mój prawie 3,5 letni Kuba zalicza codziennie na szczęście tylko dwa punkty z tej długiej listy Alberta, obowiązkowe siku z tatą i baję na dobranoc czytaną przez mamę, m.in. często lubi żebym mu czytała historię Alberta właśnie z tej książki.

W Albercie dzieci mogą rozpoznać, nazwać swoje uczucia, emocje, znaleźć podobieństwa i wyciągnąć dziecięce wnioski. A towarzyszą temu wszystkiemu kolorowe, zabawne ilustracje.
Autorka Alberta Gunilla Bergström, uhonorowana została przez szwedzki rząd w 40tą rocznice wydania pierwszej serii książek o Albercie medalem Illis quorum za „nowatorską twórczość literacką i ilustratorską znakomicie ukazującą świat z dziecięcej perspektywy”.
Albert to bardzo wesoły i pomysłowy kilkulatek, z którym nasze dzieci na pewno szybko się zaprzyjaźnią i będą niecierpliwe czekać na każdą nową opowieść o Albercie.